Fmax częstościomierzy PFL/KZ

Dział poświęcony nielampowym urządzeniom, układom i elementom "retrotechnicznym"

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

bratyslaw
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 327
Rejestracja: pt, 22 maja 2015, 09:04
Lokalizacja: Parczew

Re: Fmax częstościomierzy PFL/KZ

Post autor: bratyslaw »

Witam i wtrącę się do tematu.
Otóż dostałem KZ 2025C (wiem, broniłem się od nixie, ale.... :)), miernik dziewiczy i spokojnie mierzy przynajmniej do 120MHz. Na zdjęciu pomiar f heterodyny. Sonda to 3 zwoje drutu zbliżone do cewki:
IMG_20200211_231951.jpg
IMG_20200211_231958.jpg
Pozdrawiam!

Einherjer
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1443
Rejestracja: pt, 22 stycznia 2010, 18:34
Lokalizacja: Wrocław/Nysa

Re: Fmax częstościomierzy PFL/KZ

Post autor: Einherjer »

Nie znam się na technice radiowej, z ciekawości zapytam: jak bardzo taki pomiar odstraja mierzony obwód?

Awatar użytkownika
Marek7HBV
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1849
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Fmax częstościomierzy PFL/KZ

Post autor: Marek7HBV »

Z przedwzmacniaczem na mosie i odległości z 1 cm{przy nie zaekranowanym obwodzie} pomiar mieścił się w zakresie 100kHz i lepiej-też dla Radmora :D

bratyslaw
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 327
Rejestracja: pt, 22 maja 2015, 09:04
Lokalizacja: Parczew

Re: Fmax częstościomierzy PFL/KZ

Post autor: bratyslaw »

Einherjer pisze:
pn, 17 lutego 2020, 09:40
Nie znam się na technice radiowej, z ciekawości zapytam: jak bardzo taki pomiar odstraja mierzony obwód?
Nie mierzyłem :roll: Praktycznie to nie powoduje odstrajania się od stacji konkretnie w tym przypadku - w Radmorze.

zjawisko
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 727
Rejestracja: sob, 27 lutego 2010, 00:22

Re: Fmax częstościomierzy PFL/KZ

Post autor: zjawisko »

bratyslaw pisze:
pn, 17 lutego 2020, 09:23
Otóż dostałem KZ 2025C (wiem, broniłem się od nixie, ale.... :)), miernik dziewiczy i spokojnie mierzy przynajmniej do 120MHz.
Który to rocznik (tabliczka z tyłu)? Zaglądałeś do środka?

Intryguje mnie jakiego typu diod użyto we wzmacniaczu wejściowym kanału A (we wkładce wejściowej pod metalowym deklem przykręconym dwoma śrubami M3). Być może jest to jakaś wczesna sztuka w której nie wprowadzono jeszcze oszczędności i zrobiono tak jak zakłada dokumentacja (patrz pierwszy post tematu).

Z innych rzeczy, które są warte zauważenia jeśli jesteśmy już przy wkładce wejściowej to zalecam jeszcze poczynić pewien... regres.
Wzmacniacze wejściowe kanałów B i C częstościomierzy o numerach 25, 26 i 28 są dość ściśle oparte o rozwiązanie wprowadzone wraz z PFL-20 w połowie lat 70. Pojawiły się UL1111, pojawił się FET na wejściu itd. I tu - najprawdopodobniej z powodu braku miejsca na płytce - wprowadzono unowocześnienie takie, że dej pan spokój. Foliowe kondensatory 4,7uF w obwodzie automatyki poziomu (gdzie wartość napięcia sterującego waha się w granicach -5V do +5V) zastąpiono połączonymi antyszeregowo elektrolitami 10uF. :roll: Może i przez chwilę działało, ale później to już tak umiarkowanie.
Podobno zboczeniec ze mnie i erosoman, bo wszędzie zostawiam Elwy (uprzednio je kontrolując, formując, ew. wymieniając) ale tutaj bez żalu zastąpiłem kwartecik zdechłych elektrolitów za pomocą dwóch małych kondensatorów foliowych WIMA 4,7uF i dwóch zworek.

Taki... regres-progres. Lojalnie ostrzegam, że dostęp do tego rejonu płytki jest dość uciążliwy, ale automatyka od razu działa jak powinna.

bratyslaw
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 327
Rejestracja: pt, 22 maja 2015, 09:04
Lokalizacja: Parczew

Re: Fmax częstościomierzy PFL/KZ

Post autor: bratyslaw »

zjawisko pisze:
sob, 18 kwietnia 2020, 10:12
Który to rocznik (tabliczka z tyłu)? Zaglądałeś do środka?
Tak się sklada, że mam go właśnie rozłożonego na stole z powodu problemu z zatrzaskiwaniem się jednego z Isostatów. Poniżej tabliczka znamionowa i fotka układu wejściowego:
IMG_20200419_221905.jpg
IMG_20200419_221740.jpg
Jakie to diody - nie wiem, nie pamiętam tych kolorowych oznaczeń :roll:
Jeśli chodzi o kondensatory, to sprawdziłem wyrywkowo i wygląda na to, że nie będę ich ruszał, tym bardziej, że ścieżki mają tendencję do odklejania się na widok lutownicy :lol: Przykładowy pomiar Elwy 1000 uF:
IMG_20200419_222746.jpg

zjawisko
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 727
Rejestracja: sob, 27 lutego 2010, 00:22

Re: Fmax częstościomierzy PFL/KZ

Post autor: zjawisko »

Rocznik istotnie wczesny (mój 2025A jest z 1984, a 2026A - 1987) ale diody to BAP795 (niebieska kropka). Ciekawa sprawa, że chodzi tak wysoko; moje wymiękają około 90MHz i - jak sprawdziłem empirycznie - jest to wina wzmacniacza we wkładce.

Duże Elwy zazwyczaj są ok, gorzej z tymi małymi 1-10uF. Ścieżki jak ścieżki, gorzej jeśli wychodzą przelotki. :evil:

edit: Znalazłem fotografie płytek moich mierników. Wygląda na to, że każda sztuka miała mniej lub bardziej wymyślnie dobierane kondensatory.
Tu 51pF, tam 100pF a jeszcze gdzie indziej 51+20pF. No nieźle. :lol:

KZ2025A - 1984
KZ2025A - 1984
KZ2026A - 1987
KZ2026A - 1987

zjawisko
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 727
Rejestracja: sob, 27 lutego 2010, 00:22

Re: Fmax częstościomierzy PFL/KZ

Post autor: zjawisko »

zjawisko pisze:
sob, 18 kwietnia 2020, 10:12
Z innych rzeczy, które są warte zauważenia jeśli jesteśmy już przy wkładce wejściowej to zalecam jeszcze poczynić pewien... regres.
Wzmacniacze wejściowe kanałów B i C częstościomierzy o numerach 25, 26 i 28 są dość ściśle oparte o rozwiązanie wprowadzone wraz z PFL-20 w połowie lat 70. Pojawiły się UL1111, pojawił się FET na wejściu itd. I tu - najprawdopodobniej z powodu braku miejsca na płytce - wprowadzono unowocześnienie takie, że dej pan spokój. Foliowe kondensatory 4,7uF w obwodzie automatyki poziomu (gdzie wartość napięcia sterującego waha się w granicach -5V do +5V) zastąpiono połączonymi antyszeregowo elektrolitami 10uF. :roll: Może i przez chwilę działało, ale później to już tak umiarkowanie.
Podobno zboczeniec ze mnie i erosoman, bo wszędzie zostawiam Elwy (uprzednio je kontrolując, formując, ew. wymieniając) ale tutaj bez żalu zastąpiłem kwartecik zdechłych elektrolitów za pomocą dwóch małych kondensatorów foliowych WIMA 4,7uF i dwóch zworek.

Taki... regres-progres. Lojalnie ostrzegam, że dostęp do tego rejonu płytki jest dość uciążliwy, ale automatyka od razu działa jak powinna.
Korzystając z okazji wykonałem fotografie opisanej modyfikacji. Kawałeczek wyżej wisi zespół isostatów, stąd kondensatory muszą być możliwie niskie żeby się zmieściły no i z tego wynika też utrudniony dostęp przy wymianie. Ale efekt jest warty zabawy. Wygląda to tak:
4,7uf_1.jpg
4,7uf_2.jpg

ODPOWIEDZ