Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Dział poświęcony nielampowym urządzeniom, układom i elementom "retrotechnicznym"

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3534
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Tomek Janiszewski » sob, 2 lutego 2019, 17:35

Oczywiście że moje: lipy bym nie wciskał. Laminat faktycznie wybrałem taki aby wyglądał na "Retro"; jeszcze trochę go mam. Dobra lutownica, z prostą nawet regulacją wystarcza aby ścieżki nie odchodziły. Niezależnie od tego szkoda byłoby mi przeznaczać laminat szklany na taki co by mimo wszystko nie mówić, siermiężny wzmacniacz, nawet skonstruowany poprawnie. W każdym razie nie jest to moje ostatnie słowo, pastwię się właśnie nad kolejnym bidakiem, tym razem od M531S/Finezja 3. Takich końcówek zgromadziłem aż 4, więc 2 pozostawię na razie w oryginale aby można było niedowiarkom pokazać jakie zniekształcenia one generują. Tym bardziej że, co przyznaję ze skruchą - zaprezentowany kompensator służący do wykrywania zniekształceń daleki jest od doskonałości. Nieskomplikowana modyfikacja którą przestawię niebawem pozwoli znacznie zmniejszyć tłumienie zniekształceń (co jest istotne zwłaszcza we wzmacniaczach ze słabym USZ, kiedy to stosunki rezystorów najprostszego dzielnika kompensacyjnego wypada niekorzystnie) , dzięki czemu będzie można wyraźniej zobaczyć je na oscyloskopie. Do tego jeszcze nie trzeba będzie niczego rozlutowywać we wzmacniaczu, wystarczy podlutować się w odpowiednie ścieżki.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 4353
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Romekd » ndz, 3 lutego 2019, 00:40

Witam.
Tomek Janiszewski pisze:
pt, 1 lutego 2019, 21:20
Romekd pisze:
pt, 1 lutego 2019, 12:53
Jak widać poziom tych zniekształceń nie był jakoś specjalnie wysoki i dominowały w nim głownie parzyste harmoniczne, druga i czwarta.
A co z pozostałymi, wszak też one są! I nie mam tu wcale na myśli tylko trzeciej, piątej a nawet szóstej i siódmej, lecz i dużo wyższe od nich, tworzące gęsty grzebień już przy mocach 0,5W i wyższych.
gdy porówna się te wartości do zniekształceń nieliniowych wprowadzanych przez inne sprzęty audio z tamtego okresu (lata 70., początek lat 80.), to wynik uzyskany przez ten wzmacniacz można określić jako dobry.

Jak już wspomniałem wcześniej - nie dysponuję profesjonalnym sprzętem pozwalającym liczbowo zmierzyć THD oraz widmo na niego się składające. Już nie mówiąc o tym że nie dysponuję także sprzętem audio z epoki PRL, do którego miałbym porównywać sztandarowy wynalazek Peerelowskiej Myśli Technicznej, na którym opierała się pokaźna część segmentu średniej klasy, a nawet pretendującego do kategorii Hi-Fi.
Tomku, ja z kolei zawodowo zajmuję się elektroniką od kilkudziesięciu już lat. Pewną ilość sprzętu pomiarowego posiadam, gdyż jest mi niezbędny, lub choćby tylko przydatny w tym czym się zajmuję. Nikomu go nie ukradłem, nigdzie nie znalazłem, ani nie odziedziczyłem, a wszedłem w jego posiadanie dzięki poświęceniu ogromnej ilości swojego wolnego czasu na pracę i rozwijanie pasji, jaką od zawsze była dla mnie elektronika. Z tego też powodu brakuje mi owego czasu, by odpowiadać na wszystkie Twoje uwagi w zamieszczanych przez Ciebie postach (piszesz dużo...) :oops: Nie oznacza to oczywiście, że reszta wypowiedzi nie jest interesująca. Jednak z braku innej możliwości skupię się na tylko na najciekawszych fragmentach Twoich wypowiedzi... Zacznę od tego, że wcześniej w wielu tematach miałem zdanie zbliżone do Twojego. Też konstruowałem rozmaite układy, w tym takie, które pozwalały mi badać parametry urządzeń mimo braku profesjonalnego sprzętu pomiarowego (mierników zniekształceń, pracujących do setek MHz oscyloskopów, czy analizatorów widma) . Zresztą kto kilkadziesiąt lat temu takowy sprzęt pomiarowy posiadał? Na zaprezentowaną w Twojej wypowiedzi metodę pomiaru zniekształceń nieliniowych też kiedyś wpadłem, ale zrealizowałem ją nieco odmiennie, choć też wykorzystywałem w tym celu prosty dwukanałowy oscyloskop. Sygnał z generatora nie podawałem na elementy pętli sprzężenia zwrotnego, choć początkowo miałem taki pomysł, a zbudowałem na tranzystorach prosty odwracacz fazy o dobrych parametrach i odwrócony o 180° sygnał podałem bezpośrednio na wejście wzmacniacza. Później sygnał z generatora dodawałem do sygnału otrzymywanego z regulowanego dzielnika, podłączonego do wyjścia wzmacniacza i sumę (czyli w tym przypadku różnicę, bo sygnał na wyjściu wzmacniacza był odwrócony) obserwowałem na ekranie oscyloskopu. Obawiam się, że rozwiązanie, które pokazałeś może mieć pewną wadę, gdyż włączałeś generator w obwód pętli sprzężenia zwrotnego, zmieniając "przy okazji" parametry tego sprzężenia, a to mogło mieć wpływ na otrzymywane wyniki... :roll:
Dostęp do lepszej aparatury pomiarowej i wymiana doświadczeń z innymi doświadczonymi elektronikami (konstruktorami, wynalazcami, pracownikami uczelni technicznych oraz Kolegami z Forum) spowodował, że musiałem zweryfikować wiele swoich wcześniejszych wyobrażeń o działaniu różnych układów, w tym również niektórych wzmacniaczy audio.
Tomek Janiszewski pisze:
pt, 1 lutego 2019, 21:20
Romekd pisze:
pt, 1 lutego 2019, 12:53
Dla porównania nasze wysokiej klasy odbiorniki i amplitunery klasy HiFi, często miały znacznie gorsze parametry, np. wysokiej klasy radio Hi-Fi "Merkury DSH303A miało wzmacniacz, w którym poziom zniekształceń harmonicznych mógł osiągać do 0,7% dla częstotliwości 1 kHz. Wysoki poziom zniekształceń występował również w radiu Hi-Fi "Elizabeth DSH-102".
(...)
Romekd pisze:
pt, 1 lutego 2019, 12:53
Krajowe układy scalone dekoderów stereo wprowadzały bardzo duże zniekształcenia nieliniowe. UL1601 mógł generować do 1% zniekształceń dla sygnałów stereofonicznych, UL1611 nawet 1,5%, a domyślam się, że niebyły to zniekształcenia ograniczające się głównie do drugiej i czwartej harmonicznej. Dopiero nowocześniejsze układy oparte o pętle PLL typu UL1621, miał zagwarantowany poziom zniekształceń do 0,3% i to już było niezłe osiągnięcie.
A wiesz cokolwiek więcej o naturze tych zniekształceń? Stawiam dolary przeciw orzechom że odpowiadają one "łagodnym" zniekształceniom pełnokomplementarnego układu przebadanego wyżej. Tego samego spodziewam się po zniekształceniach toru FM wynikającym z nieliniowości charakterystyki demodulatora, jak również z nierównomierności charakterystyki opóźnienia grupowego w paśmie sygnału modulowanego częstotliwościowo. Takiej sieczki jaką widać było na wyjściu bida-komplementarnej końcówki mocy nie biorę natomiast pod uwagę.
Po Twojej wypowiedzi zadzwoniłem do znajomego miłośnika tranzystorowego polskiego sprzętu z czasów PRL-u. Zapytałem go czy może mi na kwadrans udostępnić do pomiarów swoje radio "Elizabeth DSH-102". Zgodził się na pomiary, ale tylko w jego obecności. Podłączyłem na wejście odbiornika generator sygnałowy, co do którego wiem, że ma bardzo dobre parametry (między innymi bardzo małe zniekształcenia), ustawiłem sygnał o częstotliwości 98 MHz i napięciu 10 μV, zmodulowany częstotliwościowo sygnałem 1 kHz z dewiacją ±40 kHz. Radio dostroiłem, włączyłem układ ARCz, a wyjście wzmacniacza m.cz. obciążyłem sztucznym obciążeniem 7,5 Ω i podłączyłem do wejścia karty pomiarowej. Spójrz co uzyskałem.
Elizabeth_1kHz_mono_40kHz_10uV.PNG
-
Gdy porówna się wyniki odbiornika z wynikami uzyskanymi dla tej samej mocy ze stopnia końcowego magnetofonu M2405S można odnieść wrażenie, że końcówka mocy generuje paskudne zniekształcenia harmoniczne, ciągnące się do bardzo wysokich częstotliwości.
THD_1kHz_2W.PNG
-
Jednak sygnał m.cz. z radia dla sygnału w.cz. 10 μV był mocno zakłócony, przez co szum maskował harmoniczne częstotliwości 1 kHz leżące poniżej pewnego poziomu zakłóceń. Podniosłem więc poziom sygnału w.cz. do wartości 1 mV, co spowodowało, że wyjściowy sygnał m.cz. stał się "bezszumny" i wyglądał jak na wykresie poniżej.
Elizabeth_1kHz_mono_40kHz.PNG
-
Na wykresach bardzo ładnie widać działanie filtru dolnoprzepustowego, mającego przy odbiorze stereo tłumić sygnał "pilota" 19 kHz w sygnale m.cz.
Gdy teraz zaznaczymy na wykresach poziom -80 dB i ponownie porównamy poziomy zniekształceń harmonicznych to co ma lepsze parametry, tor odbiornika wysokiej klasy radia "Elizabeth", czy bida-komplementarnego wzmacniacza z magnetofonu?
Elizabeth_1kHz_mono_40kHz_z80dB.png
THD_1kHz_2W_z80dB.png
-
Zaproponowałem znajomemu, że podstroję tor jego radia, jednak on nie zdecydował się na ingerencję do wnętrza odbiornika, gdyż w jego ocenie radio działa idealnie...
I teraz pytanie, czy dalej będziesz się Tomku upierał, nie mając aparatury pomiarowej, że tory odbiorników dają małe i nieistotne zniekształcenia harmoniczne, z przewagą parzystych niskiego rzędu i szybko opadającym "grzebieniem" kolejnych harmonicznych?

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 4353
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Romekd » ndz, 3 lutego 2019, 09:27

Wracając do wyników pomiarów, to początkowo chciałem zamieścić oscylogramy dla przebiegów sinusoidalnych i prostokątnych otrzymanych przy różnych częstotliwościach i amplitudach, ale po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że takie kształty podstawowych sygnałów wszyscy widzieli i nic ciekawego tego rodzaju materiały do wątku nie wniosą. Przedstawię więc tylko jeden wykres dla sygnału prostokątnego o częstotliwości 50 kHz, gdyż sygnał wyjściowy wiele mówi o wpływie konstrukcji układu na uzyskane czasy narastania i opadania zboczy sygnału na wyjściu. Narastanie impulsów następuje dość szybko, co wynika z pracy tranzystora T7 ze znacznym prądem gdy otwiera on tranzystor wyjściowy T9 (do prawie +30 mA). Jednak przy tej konfiguracji opadanie impulsów na wyjściu wzmacniacza następuje dla wyłączania się tranzystorów T6, T7 i T9 i jest to proces dużo wolniejszy, więc kształt zbocza impulsu jest podobny do tego jaki wystąpiłby przy przeładowaniu kondensatora prądem o stałej wartości (ze źródła prądowego). Poniżej oscylogram ukazujący zmiany stanów (wzmacniacz pracował bez wchodzenia w przesterowanie /nasycenie/ tranzystorów wyjściowych).
sq50khz_1.jpg
-
Przy częstotliwości 200 kHz przebieg prostokątny wyglądał już tak jak na załączniku poniżej.
sq200khz.jpg
-
Po zmniejszeniu wartości rezystora R55 do 82 Ω wzmocnieniu wzmacniacza dla f=1 kHz rosło do 21,6 dB. Poziomy zniekształceń wzrosły w stosunku do tych, które występowały na wyjściu układu przy rezystorze R55=160 Ω (Au=16,5 dB). Dla 1 kHz ich poziomy w zależności do mocy przedstawiają załączniki poniżej.
0,1W_1kHz_0,33%.PNG
0,5W_1kHz_0,33%.PNG
1W_1kHz_0,33%.PNG
4W_1kHz_0,38%.PNG
Pełna moc wzmacniacza dla obciążenia 7,5 Ω i całkowitych zniekształceń nieliniowych 1% wyniosła 6,73 W. Poniżej rozkład zniekształceń harmonicznych dla tej wartości mocy.
6,73W_1kHz_1%.PNG
-
Pasmo wzmacniacza z kondensatorem C33=100 μF wyglądało jak na załączniku poniżej (za obcięcie "góry" odpowiada układ pomiarowy, więc proszę nie sugerować się wartością fg z wykresu).
FR_100uF.PNG
-
Poniżej wykres dla C33 równego 560 μF.
FR_560uF.PNG
-
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 4353
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Romekd » ndz, 3 lutego 2019, 09:42

Poniżej poziomy zniekształceń intermodulacyjnych dla nowej głębokości pętli sprzężenia zwrotnego. One też wzrosły, ale nadal były niższe od dopuszczalnych np. dla układu GML025 (1,4%; norma DIN45500 dla sprzętu Hi-Fi dopuszczała zniekształcenia SMPTE IMD do 3%) stosowanego między innymi w radiu Hi-Fi "Merkury". Poniżej wykresy dla metody SMPTE 250 Hz i 8 kHz (4:1).
IMD_50mW.PNG
IMD_0,1W.PNG
IMD_0,5W.PNG
IMD_1W.PNG
IMD_4W.PNG
-
Dla porównania zniekształcenia wnoszone przez mój referencyjny wzmacniacz warsztatowy.
wzmaciacz_referencyjny.PNG
-
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 4353
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Romekd » ndz, 3 lutego 2019, 09:56

A tak przedstawiały się zniekształcenia IMD dla częstotliwości 13 kHz i 14 kHz o tych samych amplitudach.
IMD_50mW.PNG
IMD_100mW.PNG
IMD_500mW.PNG
IMD_1000mW.PNG
IMD_2000mW.PNG
-
Oraz dla częstotliwości 19 kHz i 20 kHz (1:1; metoda pomiaru stosowana tylko w przypadku pomiarów sprzętu audio najwyższej jakości, a ten się do niego nie zalicza...).
IMD2_50mW.PNG
IMD2_100mW.PNG
IMD2_500mW.PNG
IMD2_1000mW.PNG
IMD2_2000mW.PNG
-
W kolejnym poście pokażę wyniki, które zmierzyłem przy R55=33 Ω (podobna wartość tego rezystora występowała w stopniach mocy magnetofonu "Finezja 2 Hi-Fi", choć tam układ został już delikatnie zmodyfikowany). Są już bardzo złe... :(

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^


Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4328
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: AZ12 » ndz, 3 lutego 2019, 10:17

Witam

Jakby zastosować w tym układzie z Finezji tranzystory końcowe Darlingtona typu BDX53C i BDX54C lub BDW93C oraz BDW94C zamiast T403, T404 i T405? Zniekształcenia powinny być mniejsze dzięki poprawie symetrii. Dodam jeszcze że podobne tranzystory (BD649/BD650?) były stosowane w prototypowym odbiorniku radiowym Zodiak z końca lat 70.
Ratujmy stare tranzystory!

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 4353
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Romekd » ndz, 3 lutego 2019, 10:29

AZ12 pisze:
ndz, 3 lutego 2019, 10:17
Witam

Jakby zastosować w tym układzie z Finezji tranzystory końcowe Darlingtona typu BDX53C i BDX54C lub BDW93C oraz BDW94C zamiast T403, T404 i T405? Zniekształcenia powinny być mniejsze dzięki poprawie symetrii.
Zniekształcenia na pewno byłyby niższe. Każde usprawnienie tego układu, przekształcające go w normalny układ quasi-komplementarny lub komplementarny z tranzystorami PNP i NPN powodowałoby poprawę parametrów, jednak w czasach produkcji tamtych magnetofonów najwyraźniej najważniejsze były oszczędności i stąd wywalenie jednego tranzystora w stosunku do wcześniejszych wersji wzmacniacza, montowanych w starszych modelach magnetofonów szpulowych. Ten wcześniejszy układ też był zresztą mierny, gdyż miał tylko jeden stopień wzmocnienia napięciowego sygnału. Swoją drogą chętnie bym go pomierzył, by porównać jego parametry z parametrami tego, którego dotyczy ten wątek.

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4328
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: AZ12 » ndz, 3 lutego 2019, 10:34

Witam ponownie

Tak się składa że mam zamiar w najbliższym czasie zbudować ten wzmacniacz, najpierw narysuję schemat wraz z wartościami elementów i załączę tutaj. Układ miałby być zamiennikiem coraz trudniej dostępnych układów scalonych UL1405L, a dzięki zastosowaniu tylko czterech tranzystorów cechować się niewielkimi wymiarami płytki drukowanej.
Ratujmy stare tranzystory!

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 4353
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Romekd » ndz, 3 lutego 2019, 10:49

To zbuduj układ przedstawiony w wątku przez Tomka. Jest przetestowany.
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4328
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: AZ12 » ndz, 3 lutego 2019, 10:58

Witam ponownie

Wadą tego układu jest duży pobór prądu przez stopień sterujący z tranzystorem BC211, podobnie jak w tym układzie z tranzystorami BD135. Jednak w sprzęcie zasilanym z sieci nie ma to znaczenia.

Obrazek
Ratujmy stare tranzystory!

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3534
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Tomek Janiszewski » ndz, 3 lutego 2019, 11:46

Romekd pisze:
ndz, 3 lutego 2019, 00:40
Tomku, ja z kolei zawodowo zajmuję się elektroniką od kilkudziesięciu już lat. Pewną ilość sprzętu pomiarowego posiadam, gdyż jest mi niezbędny, lub choćby tylko przydatny w tym czym się zajmuję. Nikomu go nie ukradłem
nigdzie nie znalazłem, ani nie odziedziczyłem
A czy ja z posiadania profesjonalnego sprzętu czyniłem zarzut, sugerując na dodatek różne brzydkie rzeczy? Skoro nie, to czemu ten wtręt miał służyć? Aby każdy kto nie poczuje się na siłach przekopać ten temat co do słowa nabrał podejrzeń że na tego rodzaju insynuacje sobie pozwoliłem?
a wszedłem w jego posiadanie dzięki poświęceniu ogromnej ilości swojego wolnego czasu na pracę i rozwijanie pasji, jaką od zawsze była dla mnie elektronika. Z tego też powodu brakuje mi owego czasu, by odpowiadać na wszystkie Twoje uwagi w zamieszczanych przez Ciebie postach (piszesz dużo...) :oops: Nie oznacza to oczywiście, że reszta wypowiedzi nie jest interesująca. Jednak z braku innej możliwości skupię się na tylko na najciekawszych fragmentach Twoich wypowiedzi...
Teraz zaczynam rozumieć: cała przedstawiona wyżej i wcześniej martyrologia ma posłużyć za usprawiedliwienie przejścia do porządku dziennego nad konkretnym mankamentem omawianego układu, który przedstawiłem w sposób nadzwyczaj obrazowy, wskazując zarazem jak można by go uniknąć. Takie sztuczki to nie ze mną, Brunner.
Na zaprezentowaną w Twojej wypowiedzi metodę pomiaru zniekształceń nieliniowych też kiedyś wpadłem, ale zrealizowałem ją nieco odmiennie, choć też wykorzystywałem w tym celu prosty dwukanałowy oscyloskop. Sygnał z generatora nie podawałem na elementy pętli sprzężenia zwrotnego, choć początkowo miałem taki pomysł, a zbudowałem na tranzystorach prosty odwracacz fazy o dobrych parametrach i odwrócony o 180° sygnał podałem bezpośrednio na wejście wzmacniacza. Później sygnał z generatora dodawałem do sygnału otrzymywanego z regulowanego dzielnika, podłączonego do wyjścia wzmacniacza i sumę (czyli w tym przypadku różnicę, bo sygnał na wyjściu wzmacniacza był odwrócony) obserwowałem na ekranie oscyloskopu.
Różne rozwiązania są możliwe, i wiele z nich mimo że całkowicie różnych, może być użytecznych w podobnym stopniu. Istnieje taki automatyczny miernik zniekształceń PMZ, który poza wskazaniem THD na mierniku wychyłowym pozwala też zaobserwować przebieg zniekształceń na dołączonym z zewnątrz oscyloskopie. Nie ukrywam, że to właśnie naprowadziło mnie na pomysł prostego kompensatora, mimo że w tamtym mierniku jak należy się spodziewać - eliminację pierwszej harmonicznej uzyskiwano przy pomocy filtru zaporowego dostrajającego się do niej.
Obawiam się, że rozwiązanie, które pokazałeś może mieć pewną wadę, gdyż włączałeś generator w obwód pętli sprzężenia zwrotnego, zmieniając "przy okazji" parametry tego sprzężenia, a to mogło mieć wpływ na otrzymywane wyniki... :roll:
Niewątpliwie, ale w jakim stopniu? 10k dołączone równolegle istniejącego we wzmacniaczu rezystora R57-1k, oraz dwadzieścia parę omów szeregowo z istniejącym we wzmacniaczu R55-160 omów, Ile to będzie łącznie, może 30%? Tym niedasie wytłumaczyć redukcji zniekształceń, lekko licząc o 10dB przy pełnym wysterowaniu, i zdecydowanie więcej przy niepełnym. Ponadto zwracam uwagę że wpływ kompensatora na głębokość USZ był taki sam w obydwu wzmacniaczach: nowym i przebudowanym, bowiem wartości R55 i R57 nie uległy zmianie.
Dostęp do lepszej aparatury pomiarowej i wymiana doświadczeń z innymi doświadczonymi elektronikami (konstruktorami, wynalazcami, pracownikami uczelni technicznych oraz Kolegami z Forum) spowodował, że musiałem zweryfikować wiele swoich wcześniejszych wyobrażeń o działaniu różnych układów, w tym również niektórych wzmacniaczy audio.

Czyli elementarna logika musiała ustąpić przed suchymi liczbami, bez próby ich interpretacji?
Po Twojej wypowiedzi zadzwoniłem do znajomego miłośnika tranzystorowego polskiego sprzętu z czasów PRL-u. Zapytałem go czy może mi na kwadrans udostępnić do pomiarów swoje radio "Elizabeth DSH-102".

Elizabetka (w przeciwieństwie choćby do Meluzyny) której schemat można zobaczyć na http://www.oldradio.pl/foto_schematy/00 ... h_HiFi.gif nigdy nie była moją faworytką, na której pragnąłbym wzorować swoje konstrukcje. I nie byłem chyba w tym odosobniony. Który z późniejszych odbiorników, tych z epoki UL1200 i UL1621 miał aż 3 filtry ceramiczne w torze p.cz. - i tylko jeden obwód LC, 10,7MHz, ten w głowicy mianowicie, demodulatora nie licząc? Przyzwoite rozwiązanie toru p.cz. z filtrami ceramicznymi - to dwuobwodowy filtr LC w głowicy, wstępny stopień p.cz. na tranzystorze lub UL1202, po nim zaś dwa filtry ceramiczne dopasowane obustronnie przy pomocy obwodów LC (produkowano nawet filtr hybrydowy FCH 10,7 w myśl tej idei). Dopiero po nim następował układ UL1200 lub równoważny. Trzy filtry ceramiczne zastosowane zamiast dwóch każą spodziewać się zawężonego pasma, zwłaszcza gdy nie są precyzyjnie dobrane w tercet. A już zwłaszcza wtedy gdy nie są dopasowane, tak jak ma miejsce w Elizabetce. ZTCP filtry FCM powinny być obustronnie obciążone rezystancjami 300 omów, a tam mamy 470 omów od strony wejścia (rezystory obciążające tranzystory BF214 lub wyjścia układów UL1202), od strony wyjścia zaś - rezystancjami w pobliżu 1,1k bo taka jest typowa rezystancja wejściowa UL1202 ora bliżej nieokreśloną rezystancjami wejściową tranzystora BF214. Takie odstępstwo od katalogowych warunków pracy filtru ceramicznego niewątpliwie ułatwia uzyskaniu wymaganego wzmocnienia w torze p.cz. ale wówczas nie powinna dziwić charakterystyka częstotliwościowa (zwłaszcza opóźnienia grupowego istotna w tym przypadku) różna od oczekiwanej. No ale za to o ile mniej czynności przy strojeniu w porównaniu z produkowaną wcześniej Meluzyną, a nawet siermiężnym Jubliatem, gdzie do zestrojenia jest 6 obwodów 10,7MHz z nie 3 jak w Elizabetce!
Podłączyłem na wejście odbiornika generator sygnałowy, co do którego wiem, że ma bardzo dobre parametry (między innymi bardzo małe zniekształcenia), ustawiłem sygnał o częstotliwości 98 MHz i napięciu 10 μV, zmodulowany częstotliwościowo sygnałem 1 kHz z dewiacją ±40 kHz.
Czy aby jednak nie za duża ta dewiacja, zważywszy to co napisałem wyżej? Oczywiście, pomiary przy niemal pełnym "wysterowaniu" toru p.cz. są jak najbardziej na miejscu, może jednak wskazane byłoby zrobić je także przy wysterowaniu "niepełnym", tj przy dewiacji np. ±10 kHz. Wszak zniekształcenia poprawionego przeze mnie wzmacniacza szybko malały wraz ze zmniejszaniem wysterowania. O użyciu miernika w rodzaju wspomnianej wyżej PMZ-ty już nie mówiąc, co pozwoliłoby zobaczyć te zniekształcenia na własne oczy i być może wyciągnąć użyteczne wnioski.
Radio dostroiłem, włączyłem układ ARCz, a wyjście wzmacniacza m.cz. obciążyłem sztucznym obciążeniem 7,5 Ω
Czyli zaprzęgnąłeś do pomiarów nie tylko tuner, ale i cały tor m.cz., łącznie z końcówką mocy? W jakim celu, aby w razie potrzeby "uzupełnić" zniekształcenia podkręcając w górę regulator głośności? Skąd w takim razie mamy wiedzieć co te zniekształcenia tak naprawdę wygenerowało? Rozumiem też że sygnał FM był monofoniczny (pozbawiony pilota 19kHz) a przecież dekodery, w tym scalone wnoszą wówczas zwykle nieco większe zniekształcenia (wynikające np. z rozpływu prądu między tranzystory demultipleksera) niż wtedy gdy ten jest przełączany z częstotliwością 38kHz.
Gdy teraz zaznaczymy na wykresach poziom -80 dB i ponownie porównamy poziomy zniekształceń harmonicznych to co ma lepsze parametry, tor odbiornika wysokiej klasy radia "Elizabeth", czy bida-komplementarnego wzmacniacza z magnetofonu?
Nadal nie wiemy czym te zniekształcenia całego radia są.
Zaproponowałem znajomemu, że podstroję tor jego radia
Wielkiego pola do popisu byś tam nie miał, poza ewentualną korekcją zestrojenia detektora stosunkowego, którego rozjechanie się po latach jest całkiem prawdopodobne, skoro użyto w nim krajowych filtrów 7x7 typu 218 i 219 na polistyrenowych karkasach, którym miejsce byłoby raczej w radiach klasy Dany lub Śnieżki :oops: Chyba że dysponujesz całym nakładem filtrów FCM 10,7 z których być może dałoby się dobrać tercet o wymaganej wypadkowej szerokości pasma.
jednak on nie zdecydował się na ingerencję do wnętrza odbiornika, gdyż w jego ocenie radio działa idealnie...
Tak jak i magnetofon M2405S, zwłaszcza w ocenie właściciela który odkurzył jego wnętrze, nasmarował mechanizmy i na koniec wymienił głowice na jakieś AKAI...
I teraz pytanie, czy dalej będziesz się Tomku upierał, nie mając aparatury pomiarowej, że tory odbiorników dają małe i nieistotne zniekształcenia harmoniczne, z przewagą parzystych niskiego rzędu i szybko opadającym "grzebieniem" kolejnych harmonicznych?
Może jednak warto by wziąć na warsztat jakieś prostsze radio, nawet i jubilatopodobne? Marna jego czułość nie będzie miała znaczenia, skoro źródłem sygnału ma być generator. Za to będzie można naprawdę zestroić tor p.cz. Niekoniecznie od razu wobuloskopem: na początek można by posłużyć się woltomierzem, strojąc obwód wtórny detektora stosunkowego na zero, pozostałe zaś - na maksimum. A potem oprócz analizatora widma podłączyć (ale nie do końcówki mocy, szczególnie gdy jubilatopodobnym radiem będzie Contessa gdzie w roli końcówki użyto nieszczęsnego UL1402!) poczciwą, pamietającą PRL peemzetę, avby zniekształcenia nie tylko zmierzyć ale i zobaczyć. Mimo pomiarów jakie wykonałeś nadal nie potrafię sobie wyobrazić aby torom p.cz. radioodbiorników FM właściwe były zniekształcenia dające się sprowadzić do dwupołówkowego prostowania sygnału, chyba że dyskryminator będzie silnie rozstrojony że połowę wstęgi demoduluje na właściwym zboczu, połowę zaś - na zboczu krzywej rezonansu, ale takie zniekształcenia usłyszy nawet zupełny laik. i nawet wówczas nie spodziewałbym się takich dzióbatych wierzchołków jakie gerneruje bida-komplementarna końcówka bynajmniej nie tylko przy pełnym wysterowaniu. A jeżeli zobaczyć akurat nie ma na czym - to wykonać serię pomiarów przy różnych dewiacjach, nawet sprawdzić jak zmieniają się one przy dostrajaniu gałką, niekoniecznie zaraz zdając się na ARCz.

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3534
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Tomek Janiszewski » ndz, 3 lutego 2019, 11:51

AZ12 pisze:
ndz, 3 lutego 2019, 10:34
Tak się składa że mam zamiar w najbliższym czasie zbudować ten wzmacniacz, najpierw narysuję schemat wraz z wartościami elementów i załączę tutaj. Układ miałby być zamiennikiem coraz trudniej dostępnych układów scalonych UL1405L, a dzięki zastosowaniu tylko czterech tranzystorów cechować się niewielkimi wymiarami płytki drukowanej.
A nie prościej sięgnąć po UL1480, 1481 lub 1440? Na płytce tym bardziej się zmieści, a jak się spodziewam - zniekształcenia będzie miał mniejsze zarówno od UL1405 jak i każdego bida-komplementarnego. Tam jednak kawał USZ jest.

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4328
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: AZ12 » ndz, 3 lutego 2019, 12:37

Witam
Tomek Janiszewski pisze:
ndz, 3 lutego 2019, 11:51
A nie prościej sięgnąć po UL1480, 1481 lub 1440? Na płytce tym bardziej się zmieści, a jak się spodziewam - zniekształcenia będzie miał mniejsze zarówno od UL1405 jak i każdego bida-komplementarnego. Tam jednak kawał USZ jest.
Tyle że te układy scalone już są droższe i już kosztują więcej niż komplet do wzmacniacza z tranzystorami w obudowach TO220 i TO92. Ponadto zastosowanie tych układów do Amatora stereo DSS101 wymagałoby przerobienia albo zasilacza, albo zmniejszyłoby moc wyjściową radioodbiornika.
Ratujmy stare tranzystory!

Awatar użytkownika
Marek7HBV
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 764
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Marek7HBV » ndz, 3 lutego 2019, 13:26

AZ12 pisze:
ndz, 3 lutego 2019, 12:37

Tyle że te układy scalone już są droższe i już kosztują więcej niż komplet do wzmacniacza z tranzystorami w obudowach TO220 i TO92. Ponadto zastosowanie tych układów do Amatora stereo DSS101 wymagałoby przerobienia albo zasilacza, albo zmniejszyłoby moc wyjściową radioodbiornika.
Jeżeli Kolega lubi konstruować własne układy to można i na BD ,ale jeżeli chodzi o skuteczność/jakość/cenę to https://sklep.avt.pl/uklad-scalony-tda2030.html i po kłopocie! :D M.

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 4353
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Romekd » ndz, 3 lutego 2019, 14:34

Tomek Janiszewski pisze:
ndz, 3 lutego 2019, 11:51
AZ12 pisze:
ndz, 3 lutego 2019, 10:34
Tak się składa że mam zamiar w najbliższym czasie zbudować ten wzmacniacz, najpierw narysuję schemat wraz z wartościami elementów i załączę tutaj. Układ miałby być zamiennikiem coraz trudniej dostępnych układów scalonych UL1405L, a dzięki zastosowaniu tylko czterech tranzystorów cechować się niewielkimi wymiarami płytki drukowanej.
A nie prościej sięgnąć po UL1480, 1481 lub 1440? Na płytce tym bardziej się zmieści, a jak się spodziewam - zniekształcenia będzie miał mniejsze zarówno od UL1405 jak i każdego bida-komplementarnego. Tam jednak kawał USZ jest.
Wyniki z pomiarów układu UL1480 i wyniki pomiarów wzmacniacza z magnetofonu M2405S dla R55=82 Ω. Wzmacniacz UL1480 w czasie tego badania oddawał moc 2 W, a bida-komplementarny 4 W. Tym razem bez mojego komentarza, do indywidualnych przemyśleń... :wink:
UL1480_1kHz_2W_4omy.png
4W_1kHz_0,38%.PNG
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

ODPOWIEDZ