Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Wzmacniacze, zasilacze itd. Schematy, parametry, konstrukcje...

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Awatar użytkownika
kubafant
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 264
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: kubafant » pn, 25 czerwca 2018, 14:19

Szanowni Koledzy,

Zapewne czytaliście moje wpisy rozsiane to w tym, to w owym temacie a dotyczące różnorakich zagadnień związanych z moim projektem budowy miernika lamp. Niektórzy z Was nawet aktywnie brali udział w dyskusji proponując różne ciekawe rozwiązania czy prezentując własne urządzenia.
Ponieważ podchodzę do sprawy poważnie, nie mogłem pozwolić aby tego rodzaju czepianie się różnych tematów trwało nadal. Uważam, że to urządzenie, odróżniające się diametralnie - zarówno pod względem konstrukcji, przyjętej estetyki czy wreszcie samej idei stojącej za nim - od większości tego rodzaju rzeczy budowanych współcześnie, zasługuje na osobny temat na tym czcigodnym Forum. Tymi słowami wstępu niniejszym daję mu początek.

Jak już wspomniałem, rąbek tajemnicy został uchylony wcześniej, czytając owe dyskusje można nabrać pewnego pojęcia o kształcie urządzenia, nie mniej nie wszyscy do nich dotarli i poczytuję za swój obowiązek przedstawić moje założenia pokrótce tutaj.
Urządzenie ma służyć do statycznego pomiaru większości lamp elektronowych z uwzględnieniem typowych parametrów: emisji, transkonduktancji, prądu jonowego siatki, prądu siatki drugiej, upływności międzyelektrodowej, etc. Można będzie za jego pomocą przeprowadzać też inne badania, jak np. nachylenia siatki drugiej, napięcia zapłonu i stabilizacji stabilizatorów jarzeniowych, test sprawności magicznych oczek, etc. Konstrukcja ma być na tyle uniwersalna, aby niewielką sumą pracy i kosztów dało się w znaczący sposób rozszerzać możliwości pomiarowe. Tak więc po dołożeniu zewnętrznego układu przemiatającego można będzie zdejmować charakterystyki lamp, korzystając z zasilaczy lokalnych. Można również używać miernika jako uniwersalnego zasilacza laboratoryjnego, z wiadomych względów raczej wysokonapięciowego. Ze względu na to zastosowanie, położyłem duży nacisk na sam zasilacz i transformator sieciowy - zostały one przewymiarowane (która lampa pobiera 400 mA?), aby mogły sprostać i tym wymaganiom.
Duża liczba podstawek wynika z faktu, że niewielkim kosztem można w znaczącym stopniu poszerzyć uniwersalność przyrządu. Zdaję sobie sprawę, że rzadkie lampy można mierzyć za pomocą podstawki złożonej z kabelków z krokodylkami. Ale to nie po inżyniersku. Większość podstawek miałem w swoich zbiorach. Podstawki amerykańskie kupiłem w Chinach w cenie nie przekraczającej $1,5 za sztukę. Przyznacie, że nie majątek.
Najwięcej zachodu miałem ze zdobyciem podstawki rimlock, niemniej i to się udało. Antyczne cokoły europejskie nie są moim zdaniem warte wysiłku. Jedynie żałuję, że nie udało mi się nigdzie dostać podstawki loktal 9-nóżkowej (do lamp typu EF50 i podobnych). Po szeroko zakrojonych poszukiwaniach dałem sobie spokój. Jeżeli jest ktoś w posiadaniu takiej podstawki i czyta te słowa - bardzo proszę o kontakt, miejsce w panelu jest.
Tak więc podstawek będzie w sumie 13: 4-, 5-, 6- i 7-nóżkowe amerykańskie, bocznostykowa duża i mała, stalowa, loktal, octal, rimlock, noval, heptal, magnoval.
Napięcia żarzenia będą 24, podobne jak w mierniku P508 firmy Elpo, nie widzę potrzeby aby je przepisywać. Ze względu, że oni mieli przełączniki 26-pozycyjne, a ja mam tylko 24,5-, dwa napięcia zostały pominięte: 0 i 45 V. Budowa przełącznika jest o tyle ciekawa (24,5 pozycji?), że oś jest podwójna i zewnętrzna służy do zmiany pozycji, a wewnętrzna do "zatwierdzania", blokowania albo przyłączania, jak zwał tak zwał. Ma to trzy konsekwencje:
1) przełącznik nie zwiera przy przełączaniu
2) ustawionego i zablokowanego przełącznika nie można omyłkowo przestawić
3) pozycja "0" występuje przy niezablokowaniu
Najważniejsze jest niezwieranie przy przełączaniu. Trzeba się natrudzić, aby znaleźć taki przełącznik z typu wielopozycyjnych. Dostępne chińskie podzespoły pomyślane jako baza do tłumików wejściowych nie nadają się - zwierają.
Na jednej z fotografii widać ten przełącznik - to solidna polska konstrukcja. Nabyłem go za 10 zł :)

Jedziemy dalej z parametrami. Napięcia anodowe i ekranu będą regulowane skokowo, za pomocą dwu dekad: 0-100-200-300-400 oraz 0-10-20-25-30-40-50-60-70-75-80-90. Maksymalne napięcie zasilaczy to 400 V (wyższe wymagałoby łączenia szeregowego kondensatorów, a to już dodatkowy kłopot - co ważne - nieuzasadniony przynoszonym zyskiem).
Napięcie siatki pierwszej będzie regulowane płynnie za pomocą potencjometru wieloobrotowego z podziałką i noniuszem w dwu zakresach do -20 i do -100 V.
Pomiar izolacji będzie się odbywał przez przyłożenie napięcia 400 V między wybraną elektrodę, a pozostałe spięte razem. Czułość metody - 50 M. Dość mało, jak na napięcie pomiaru, ale ustrój ma czułość tylko 500 uA.

Pomiar prądu i nachylenia w sześciu zakresach: 400, 120, 40, 12, 4, 1,2 - nieco dziwne, ale tak wyskalowany jest mój ustrój. Planowałem wielokrotności 3 i 10, klasycznie, ale od kol. Akordeonisty dostałem wspaniały miernik, za co z tego miejsca pragnę jeszcze raz podziękować, wyskalowany właśnie tak jak wyżej. Pierwotnie planowałem zastosować ustrój 100 uA i dołączyć tabelkę przeliczeniową na skalę "30", ale dałem sobie spokój.

W obwód ekranu można za pomocą przełącznika włączać dowolny opór z szeregu 1 k - 2,2 k - 4,7 k - 10 k - 22 k - 47 k - 100 k - 220 k - 470 k - 1 M - 2,2 M. Służy to do badania stabilizatorów jarzeniowych i oczek magicznych.

Kompensacja dwustopniowa - zgrubna i dokładna.

Szybkie badanie ciągłości włókna - test z neonówką.

Dodałem też - nieco z sentymentu - przełącznik "CECHOWANIE". Usprawiedliwiam to zmiennością napięcia sieci (u mnie na górze jest trochę poniżej 220 V) i związaną z tym różnicą napięć żarzenia, a jak wiadomo niewielka zmiana napięcia żarzenia ma niebagatelny wpływ na emisję. Pozostałe napięcia są stabilizowane. Także przyczyna raczej ta, co na początku :)

To mniej więcej tyle, jeżeli chodzi o parametry elektryczne. Poniżej przedstawiam krótki opis obudowy i fotografie rysunku projektowego. Schemat też już jest gotowy, ale nie w formie nadającej się do pokazywania komukolwiek. Nie ma w nim jednak żadnych niespodzianek - proste stabilizatory na tranzystorach polowych i diodach zenerowskich, źródło prądowe sterowane napięciem, etc.

Obudowa będzie z blachy aluminiowej 2 mm, bo dobrze mi się z nią pracuje i jest wystarczająco solidna. Mam też nadzieję nanieść na nią napisy.
Konstrukcja samonośna, wzmocniona w newralgicznych miejscach ramą z kątowników aluminiowych, składać się będzie z wygiętego w literę C arkusza blachy (panel, góra, plecy) oraz przykręcanych boczków z grubej (4 mm) blachy aluminiowej. Od spodu będzie przykręcona maskownica z cienkiej blachy z otworami wentylacyjnymi.

Podstawki, wybieraki i zaciski z napięciami będą umieszczone na górze - pozwala to zmniejszyć panel przedni i lepiej wykorzystać powierzchnię.

Wewnątrz elektroniki nie będzie dużo: większość to elementy (rezystory i diody zenerowskie) umieszczone na przełącznikach, połączone dość pokaźnymi wiązkami; duży transformator; blok filtrujący napięcie; niewielka płytka mieszcząca stabilizatory i źródło prądowe, przykręcona na dystansach do radiatora z tranzystorami wykonawczymi. Tak jak wspomniałem, większość miejsca wewnątrz zajmie okablowanie.
Z tym też wiążą się moje obawy, bo łatwo coś przeoczyć, albo źle połączyć. Będzie to wymagało wielkiego skupienia.
Poniżej załączam fotografie.
Rzuty są uproszczone, nie zawierają napisów. To by była mordęga, w skali 1:2...
DSC03496.JPG
Rysunek projektowy.
DSC03497.JPG
Plan panelu z brudnopisu
DSC03498.JPG
Plan góry z brudnopisu
DSC03499.JPG
Podstawki
DSC03500.JPG
Niektóre podzespoły
B&K.JPG
Przepiękny miernik od kol. Akordeonisty
Będę się starał regularnie dokumentować moje postępy i zamieszczać je tutaj. Teraz będzie jeszcze trochę przerwy, bo muszę dokończyć rysunek wykonawczy do wycięcia blach.

Pozdrawiam serdecznie!

Awatar użytkownika
TooL46_2
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1825
Rejestracja: ndz, 20 lipca 2008, 12:06
Lokalizacja: Seattle, WA

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: TooL46_2 » wt, 26 czerwca 2018, 17:08

Bede sledzil z uwaga! Powodzenia!
Pozdr,
-Tomek Drabas
________
‎"One should not pursue goals that are easily achieved. One must develop an instinct for what one can just barely achieve through one's greatest efforts."
—Albert Einstein

tomdrabas.com

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1610
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: Jado » wt, 26 czerwca 2018, 17:51

Witam :-)

Miło widzieć, że mamy na Forum prezentację własnej konstrukcji urządzenia - ostatnio nie ma ich zbyt wiele - tym bardziej warto je dopingować :-)

Tak przyglądałem się rysunkom miernika i zastanawiam się, czy nie warto było by dodać jeszcze jednego ustroju pomiarowego?
Zawsze to wygodniej móc odczytać jednocześnie dwie wartości napięć czy też napięcie i prąd...itd....- zwłaszcza, że miernik ma służyć również jako zasilacz.
Dawniejsze konstrukcje - fabryczne - były z konieczności optymalizowane pod kątem oszczędności części, materiałów, itd....które wówczas były znacząco drogie - nie tak jak w dzisiejszych czasach, gdzie można sobie trochę poszaleć :-)
Nie musimy się tak kurczowo trzymać dawnych wzorców, jeśli w zamian za to możemy zyskać np. na wygodzie.
Ale oczywiście mówię to z pozycji osoby, która nałogowo lubi mierniki analogowe ;-)

Tymczasem będę z ciekawością obserwował postępy prac.
Pozdrawiam

Jado.

gruhaa
100...124 posty
100...124 posty
Posty: 119
Rejestracja: pt, 3 listopada 2017, 21:20

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: gruhaa » wt, 26 czerwca 2018, 19:45

Przesyłka darmowa, pięć sztuk. Śmieszne pieniądze. 4 odsprzedasz i ta Twoja wyjdzie gratis.

https://pl.aliexpress.com/wholesale?cat ... ext=GZC9-L

Albo tu:

https://www.ebay.de/itm/2PC-Ceramic-Loc ... XQuu9RjLdh

Awatar użytkownika
kubafant
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 264
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: kubafant » wt, 26 czerwca 2018, 20:31

TooL46_2 pisze:
wt, 26 czerwca 2018, 17:08
Bede sledzil z uwaga! Powodzenia!
Bardzo dziękuję! :)
Jado pisze:
wt, 26 czerwca 2018, 17:51
Miło widzieć, że mamy na Forum prezentację własnej konstrukcji urządzenia - ostatnio nie ma ich zbyt wiele - tym bardziej warto je dopingować :-)
Pięknie dziękuję! Będę się starał w miarę możliwości dorzucać zdjęcia kolejnych etapów budowy; z tym jest często problem: robi coś człowiek i zapomina o aparacie. Już wcześniej chciałem się podzielić pewnymi konstrukcjami, ale znowuż mało miałbym materiału: raczej tylko rysunki projektowe i zdjęcia gotowego egzemplarza.

Z innymi rzeczami znowu jest tak, że wstyd ludziom pokazać :oops: Całe życie w stanie "prawie ukończonym"... Ot, na przykład wzmacniacz, którego tu z powodzeniem na wygnaniu używam - zamieszczę pod spodem fotografię, żebyście mieli Koledzy pojęcie o jakich detalach mówię. Zbudowałem go w trzy dni (sic!) - długi weekend listopadowy, oczywiście wszystko było opracowane już zawczasu, tylko złożyć. Z racji, że nie było czasu na ditejling, zabrałem go ze sobą w stanie surowym. I tak mi służy do dzisiaj, a zapewne nie będę go już udoskonalał, bo się przyzwyczaiłem :)
Pierwsze czego w nim brakuje to oczywiście dekielki. Tak się złożyło, że jak zamawiałem blachy na rdzeń, to w Telto skończyły im się dekielki do EI84, do EI60 nie mieli w ogóle. Pomyślałem, że dorobię z blachy. Tak, z pewnością...
Druga sprawa to niewykończona powierzchnia - ani matowa, ani polerowana. Teraz będzie już raczej trudno wypolerować, z transformatorami i podstawkami na miejscu.
Pierwotnie zamierzałem dać drewniane boczki - z orzechu albo dębu, co tam udałoby mi się wygrzebać, lakierowane i wypolerowane galanto na wysoki połysk. Raczej nie będę ich dodawał, przyzwyczaiłem się do aluminiowych.
Układowo nie ma tam żadnych niespodzianek: prosty SE z pentodowym stopniem wejściowym i regulacją barwy w pętli sprzężenia zwrotnego; filtr pojemnościowo - dławikowy (dławik siedzi pod spodem, mniej więcej w miejscu między transformatorem sieciowym a podstawką lampy prostowniczej). Całość na lampach serii 21, choć akurat w zastępstwie za EF21 siedzą selektody EF22.

Schemat jest w zasadzie bardzo podobny do Twojego arcydzieła, Harolda. Z wypiekami na twarzy czytałem Twój opis i oglądałem fotografie. Zwłaszcza oprawa jest niewiarygodna - począwszy od samej skrzynki, aż po te wszystkie detale z blaszek, gniazdka, napisy... to jest to, co odróżnia tandetę od prawdziwej sztuki. Chylę czoła!

Klejnotem u mnie mogłyby być transformatory głośnikowe - na blachach permalojowych EI60, niestety zapluty fachowiec, któremu dałem je do nawiercenia wraz z wzorcową kształtką zniszczył mi je, wiercąc otwory niestarannie - nawet z 1 mm odchyłką - niemożliwe jest dokładne złożenie rdzenia, szczelina ma od 0 do 1,5 mm, zależnie od blaszki :evil:
Tak przyglądałem się rysunkom miernika i zastanawiam się, czy nie warto było by dodać jeszcze jednego ustroju pomiarowego?
Zawsze to wygodniej móc odczytać jednocześnie dwie wartości napięć czy też napięcie i prąd...itd....- zwłaszcza, że miernik ma służyć również jako zasilacz.
Na początku, gdy jeszcze klarowałem w myślach projekt konstrukcji zderzając ze sobą różne pomysły i rozwiązania chciałem tak zrobić, mianowicie zastosować regulację potencjometrami, z jednoczesnym pomiarem napięcia. Coś jak w mierniku RCA WT-100A. Potem jednak odrzuciłem tę koncepcję, jako że powtarzalność pomiarów będzie lepsza przy zafiksowanych napięciach. Są więc, jak wspomniałem dwie dekady, którymi można ustawiać napięcia ze skokiem 10 V + wielokrotności 25. Uznaję, że taka rozdzielczość jest zadowalająca.
Z kolei napięcie siatki jest ustawiane potencjometrem z podziałką i noniuszem, także znowu pomiar tegoż napięcia byłby redundantny.
Ostatecznym zaś powodem dla którego nie mogę dać dwu mierników jest brak dwu jednakowych, albo chociaż w tej samej stylistyce. Mam bowiem przeróżne ustroje, ale każdy jest inny. Nie chciałbym otrzymać wrażenia miszmaszu, zbieraniny przypadkowych części wyjmowanych z szuflady czy dokupowanych na targu (choć istotnie tak jest ;).

Prawdziwy Rolls-Royce byłby wtedy, jakby na dwu osobnych miernikach były pokazywane jednocześnie prąd anodowy i transkonduktancja; to by jednak musiało się wiązać z całkowitą zmianą koncepcji miernika, łącznie z projektowaniem nowych zasilaczy, generatora, etc.
Dawniejsze konstrukcje - fabryczne - były z konieczności optymalizowane pod kątem oszczędności części, materiałów, itd....które wówczas były znacząco drogie - nie tak jak w dzisiejszych czasach, gdzie można sobie trochę poszaleć :-)
Tak też czynię :D
Nie musimy się tak kurczowo trzymać dawnych wzorców, jeśli w zamian za to możemy zyskać np. na wygodzie. Ale oczywiście mówię to z pozycji osoby, która nałogowo lubi mierniki analogowe ;-)
Oczywiście, przecież ja się ich nie trzymam co do joty, raczej biorę je za inspirację. No bo w którym mierniku z lat 60. mamy stabilizację napięć na tranzystorach polowych?
Sugerowano mi zastosowanie displejów cyfrowych, który to pomysł napawa mię odrazą - podobnie jak Ty uwielbiam wprost mierniki wskazówkowe, zwłaszcza w oprawie bakelitowej :) Stoczyłem nawet o to niemałą batalię z kol. Vic384 w temacie o mierniku kol. Painlusta.

Załączam obiecane fotografie.
Dziękuję za doping i pozdrawiam!
DSC03325.JPG
Wzmacniacz "Op. 2"
DSC03312.JPG
Zwróćcie uwagę na rdzeń...
DSC03311.JPG
Tył z gniazdkami wejściowymi i głośnikowymi; podłączony tylko jeden kanał, ze względu na "braki kadrowe" w obsadzie lamp
DSC03309.JPG
Widok z przodu


Awatar użytkownika
kubafant
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 264
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: kubafant » pn, 2 lipca 2018, 19:57

Praca przy mierniku wre. Dokończyłem rysunki wszystkich elementów obudowy i jutro zawiozę je do zakładu cięcia wodą, żeby wycięli mi odpowiednie kawałki aluminium. Na tych rysunkach naniosłem jedynie otwory nietypowe (np. prostokątne, nieregularne wycięcie pod ustrój pomiarowy, etc.) oraz największe okrągłe, bo usługa kosztuje, a większość otworów to typowe wiertła 3-10 mm. Mam nadzieję je odebrać do końca tygodnia, wyciąć resztę otworów i zanieść do wygięcia.

Serce miernika - transformator. Przejrzałem posiadane rdzenie. Większość jest albo za duża albo za mała. Znalazłem dwa rdzenie RZC 25/60-50, wymiary kolumny środkowej 2x12x50, czyli ok. 12 cm2. Przy EI nie byłoby to dużo, ale to rdzeń cięty zwijany, więc powinno się wyciągnąć więcej mocy. Nie mam wiele doświadczenia z tymi rdzeniami (zawsze robiłem transformatory kształtkowe), więc nie bardzo wiem czego się można spodziewać. Z jednej strony widzę tu i ówdzie w sieci informacje, że tego typu rdzeń to 150-160 VA, a z drugiej strony katalog Spółdzielni Inwalidów ze Skierniewic podaje moc 250 VA dla takiego transformatora ("TR. 5" - http://www.sizei.pl/pobierz/katalogi/11 ... va_kat.pdf). Wydaje mi się to wartością cokolwiek dużą, ale nie są to przecież internetowe wynurzenia domorosłego znawcy, tylko katalog znanego producenta.
Nie żebym się nie cieszył, zapas mocy jest zawsze mile widziany, nie chciałbym się tylko sparzyć na tym rdzeniu. Dosłownie i w przenośni.

Okno jest olbrzymie. Uzwojenia można będzie nawijać bardzo rozpustnie, grubszym drutem niż wypada, nie żałując przekładek. Mam ponadto w komplecie wspaniałe mocowanie i skręcane obejmy, więc nie musiałbym się gimnastykować jak zwykle z dorabianiem tego typu dodatków.
Przed nawijaniem pozostaje tylko jeszcze wykonać karkas. Zastosuję oczywiście starożytny sposób z uskokami i zamkami, użyję rezoteksu 2 mm.

Chciałbym spytać Kolegów o opinię - jak sądzicie, czy rzeczywiście można ten rdzeń uznawać za 250-watowy?

Awatar użytkownika
kubafant
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 264
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: kubafant » ndz, 8 lipca 2018, 14:55

Widzę, że nie ma na Forum Kolegów znających się na RZC. Nic nie szkodzi, matematyka się zna i zawsze służy pomocą. Moc maksymalna dla takiego rdzenia, podaję dla pożytku przyszłych pokoleń jest to 280 W, minimalna liczba zw/V wynosi 2,5.

Załączam fotografie dokumentujące postęp prac jaki się dokonał w ubiegłym tygodniu. Zdjęcia mówią same za siebie, więc nie widzę potrzeby zamieszczania szerokiego opisu.
DSC03512.JPG
Blacha po zgięciu.
DSC03501.JPG
Trasowanie linii do wycięcia elementów karkasu.
DSC03504.JPG
Rdzeń i elementy konstrukcji.
DSC03503.JPG
RZC 25/60-50
DSC03505.JPG
Artykuły do nawinięcia transformatora.
DSC03508.JPG
Tu widać kapitalne obejmy.
DSC03509.JPG
Stanowisko do nanoszenia opisów. Zaaranżowane na własnej konstrukcji wózku do oscyloskopu po zdjęciu blatu.
DSC03510.JPG
Odtłuszczona i gotowa do naniesienia napisów blacha.
DSC03513.JPG
Napisy.
DSC03514.JPG
Góra.

salicjonał
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1252
Rejestracja: ndz, 5 kwietnia 2015, 21:08
Lokalizacja: gromada Baranów

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: salicjonał » pn, 9 lipca 2018, 22:53

Świetne!
Myśl

Awatar użytkownika
kubafant
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 264
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: kubafant » ndz, 15 lipca 2018, 22:44

salicjonał pisze:
pn, 9 lipca 2018, 22:53
Świetne!
Bardzo dziękuję za miłe słowa :)

Pragnę zameldować, że obudowa po nałożeniu trzech warstw lakieru bezbarwnego wygląda znakomicie. Ma to na celu utrwalenie napisów i poprawienie własności powierzchni - po szczotkowaniu drobnym papierem ściernym każdy dotyk gołą ręką pozostawiał ciemne, tłuste ślady zmywalne mydłem albo rozpuszczalnikiem. Teraz już tego nie ma. Podoba mi się ten sposób wykończenia - blacha jest matowa, ale warstwa lakieru ma połysk. Z daleka wygląda jak pomalowana jasnoszarą farbą.
Jak tylko dorwę aparat fotograficzny, zamieszczę zdjęcia.

W tygodniu zajmę się nawinięciem transformatora. Prace nad okablowaniem są tymczasowo wstrzymane, bo czekam na nadejście koralików ferrytowych, które kupiłem w Chinach za $3. Nie mogę zacząć kłaść kabli teraz, bo podstawki znajdują się najgłębiej wewnątrz.

Z racji, że układ miernika, choć już szczegółowo zaplanowany nie jest jeszcze ostatecznie zdeterminowany nawinięciem transformatora (dostępnymi napięciami), ważę się na pójście o krok dalej niż pierwotnie planowałem. Oglądałem ostatnio dokumentację miernika sowieckiego, Ł3-3. I powiem Kolegom, że to mnie zainspirowało. Zmiana ta wiązała by się z pewnością ze skomplikowaniem układu, ale autentyczność rozwiązania byłaby nie do prześcignięcia.

Wiecie, co mam na myśli? :)

Nic pewnego. Jak powiedział Poeta: losy jeszcze się ważą.

Awatar użytkownika
kubafant
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 264
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: kubafant » wt, 24 lipca 2018, 21:09

Koraliki nadeszły, co umożliwiło położenie okablowania podstawek i przełączników komutatora połączeń. Dwa dni zajęła ta praca.

Udało się również wytrawić, złożyć i uruchomić płytkę źródła prądowego. Działa lepiej niż przypuszczałem - obawiałem się trochę prądu Iceo (prądu kolektor - emiter przy zerowym prądzie bazy), który mógłby wpływać ujemnie na dokładność pomiaru małych prądów, ale udało mi się wybrać trazystor, który przy napięciu zasilania 15 V przepuszcza tylko 1,5 uA. Taki też jest prąd źródła przy skręconych maksymalnie w lewo potencjometrach "KOMPENSACJA".

Co ciekawe lepsze pod tym względem współczesne 2N3055 pobiły stare czeskie KD503.

Ponadto okazało się, że wobec dużego wzmocnienia układu Darlingtona, nawet minimalny prąd na wyjściu wzmacniacza operacyjnego powodował przepływ poważnego (2-3 mA) prądu przez obciążenie źródła. Aby zapobiec temu zjawisku zasiliłem dzielnik napięcia odniesienia od dołu niewielkim napięciem ujemnym (0,7 V) wobec wejścia odwracającego. Problem zniknął jak ręką odjął.

Zdjęcia nie ukazują obecnego stanu prac, który to jest już dalej posunięty do przodu. Miałem jednak problemy ze zgraniem zdjęć z aparatu fotograficznego, więc zamieszczam je z pewnym opóźnieniem.

Obecnie trwają prace mechaniczne nad wewnętrznymi elementami konstrukcyjnymi - przede wszystkim nad ceownikiem na którym opierać się będą transformator oraz duże i małe chassis.
DSC03516.JPG
Widok po zainstalowaniu podstawek i zacisków.
DSC03517.JPG
Z góry.
DSC03522.JPG
Początkowa faza kablowania podstawek.
DSC03526.JPG
Okablowane przełączniki komutatora połączeń.
DSC03534.JPG
Wytrawiona płytka i podzespoły do źródła prądowego.
DSC03536.JPG
Zmontowana.
DSC03537.JPG
Z dołu.
DSC03539.JPG
Źródło prądowe.

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3949
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: AZ12 » wt, 24 lipca 2018, 21:23

Witam

Płytka rysowana ręcznie bez użycia komputera?
Zamiast 2N3055 plus tranzystor sterujący można zastosować BDW93C, BDW83C lub TIP142.
Ostatnio zmieniony wt, 24 lipca 2018, 21:25 przez AZ12, łącznie zmieniany 1 raz.
Ratujmy stare tranzystory!

Awatar użytkownika
kubafant
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 264
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: kubafant » wt, 24 lipca 2018, 21:25

AZ12 pisze:
wt, 24 lipca 2018, 21:23
Płytka rysowana ręcznie bez użycia komputera?
Oczywiście, ołówek, kilka kartek i projektujemy. Ostateczny rysunek przenoszę następnie nakłuwając rysikiem punkty lutownicze w laminacie, przytwierdzając uprzednio rysunek do płytki tak, aby w żadnym wypadku nie mógł się przesunąć. Potem przenoszę wizerunek ścieżek łącząc punkty ręcznie. Nie trwa to długo, ale wymaga ogromnego skupienia. Używam przyrządu wykonanego ze strzykawki, uciętej igły i kawałka sprężystego drucika umieszczonego w igle (wystaje 1-2 mm i chowa się przy przyciśnięciu do laminatu) oraz lakieru do paznokci rozcieńczonego acetonem.

Lubię wygląd takich ręcznie wykonanych płytek, a i satysfakcja większa. No i oczywiście tradycyjna przyczyna: nienawidzę komputerów. Podobnież rysunek techniczny, wszystko ręcznie.
Zamiast 2N3055 plus tranzystor sterujący można zastosować BDW93C, BDW83C lub TIP142.
Można, ale trzeba to najpierw mieć. U mnie w szufladach nie ma zbyt wielu tranzystorów, postarałem się przeto wykorzystać dostępne materiały.
Ostatnio zmieniony wt, 24 lipca 2018, 22:53 przez kubafant, łącznie zmieniany 1 raz.

staszeks
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1825
Rejestracja: sob, 18 września 2004, 19:38
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: staszeks » wt, 24 lipca 2018, 21:46

patrzę na zdjęcia i przypomina mi się dyskusja którą kiedyś bardzo dawno toczono na tym forum.
Jak prawidłowo powinny być szyte wiązki przewodów.
(Czy u ciebie dobrze czy źle nie wypowiadam się. Zresztą dla działania przyrządu to najmniej istotne)
sam sobie w życiu
jakoś nie radzę
więc biuro porad
dla innych prowadzę
/Sztaudynger/

Awatar użytkownika
kubafant
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 264
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: kubafant » wt, 24 lipca 2018, 22:19

Zauważyłem, że ostatnio raczej się odchodzi od tej sztuki. Mnie nikt tego nie uczył, więc wychodzi tak a nie inaczej, próbuję po prostu naśladować to, co widzę w starym sprzęcie.

Awatar użytkownika
staku
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 833
Rejestracja: czw, 17 czerwca 2010, 13:29
Lokalizacja: Nad Sanem

Re: Miernik lamp elektronowych w stylu klasycznym - fotorelacja z budowy

Post autor: staku » śr, 25 lipca 2018, 00:07

kubafant pisze:
wt, 24 lipca 2018, 22:19
Zauważyłem, że ostatnio raczej się odchodzi od tej sztuki. Mnie nikt tego nie uczył, więc wychodzi tak a nie inaczej, próbuję po prostu naśladować to, co widzę w starym sprzęcie.
Cały myk w szyciu wiązek to pilnowanie, aby do kolejnego oczka sznurek wychodził od spodu poprzedniego. Powstają wtedy pętelki które po zaciśnięciu się nie rozsupłują przy robieniu kolejnej.

Zacną maszynkę Kolega buduje - kibicuję cichaczem od samego początku :D .
kubafant pisze:
ndz, 15 lipca 2018, 22:44
Pragnę zameldować, że obudowa po nałożeniu trzech warstw lakieru bezbarwnego wygląda znakomicie. Ma to na celu utrwalenie napisów...
Jeszcze nie wszystko stracone i może jednak napisy jakieś bardziej przystające jakością do reszty konstrukcji :?:

Pozdrawiam

Staszek

ODPOWIEDZ