Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Dział poświęcony nielampowym urządzeniom, układom i elementom "retrotechnicznym"

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

vorlog
15...19 postów
15...19 postów
Posty: 16
Rejestracja: sob, 28 stycznia 2017, 21:22
Lokalizacja: Dąbrowa Tarnowska

Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: vorlog » pn, 27 marca 2017, 20:26

Witam szanowne grono :)
Od dawna mnie swędziały paluchy by naskrobać coś o niżej opisanym gracie, ale się wahałem, bo toto ani lampowe, ani stosownie stare.
Po kawałku, przez zimne miesiące, stawiam na nogi taki sobie niemiecki kombajn z roku '78, dość mało popularnej u nas firmy Metz.
Jest to model HiFi Studio Center 4840. Solidna, stara robota.
Na chwilę obecną wszelkie funkcje działają, gra bardzo pięknie. Podczas naprawy, a było przy czym dłubać, bo lata swoje zrobiły, starałem się zachować wszystko lub prawie wszystko w oryginale, oczywiście paski, gumki itd. są współczesne, nawet rolkę idlera dowijania w magnetofonie robiłem wlasnemi ręcami :P
Jeszcze tylko posprzątać, dopieścić, dorobić pokrywę, oryginalną załatwił na kawałki kurier (... mać!)
O dokumentację ciężko, kawałki skanów dopadłem na jakimś chyba hiszpańskim forum, słabo czytelne ale lepsze niż nic.
Jeden z problemów, na jaki się natknąłem, to były uszkodzone tranzystory w jednym ze wzmacniaczy (są dwa osobne moduły dla obu kanałów)- co ciekawe, akurat w tym module ktoś się już udzielał, bo wpakował co prawda zgodne co do typu elementy, ale pomieszane co do producentów. Drugi kanał jest nieruszany, przynajmniej tak wygląda.
Oryginalnie siedzi tam para komplementarna darlingtonów BDV64/BDV65. Wlutowana przeze mnie zastępczo para współczesnych tranzystorów tego typu produkcji ON Semiconductors poszła z dymem po kilku minutach (zwarcie C-B), mimo, że dokładnie sprawdziłem wszystkie elementy na płytce i porównywałem zarówno ze schematem, jak z zawartością modułu sprawnego. Kolejna próba- wpakowałem parę BDW83D/BDW84D- efekt jak wyżej...
Wyczerpałem limit swego nadzwyczaj bogatego "fachowego słownictwa" (sierżant w wojsku to przy mnie cienki amator :D ) i zamówiłem kilka par TIP142/TIP147 (tanie były...) i raz jeszcze sprawdzanie każdego drobiazgu z wylutowaniem i testem dogłębnym. TIPy, jak przyszły, sprawdziłem na napięcie przebicia z bazą podłączoną do emitera przez opornik 100R i z odłączoną- żaden nie zszedł poniżej 150V (napięcie zasilania wzmacniacza 74V, pojedyncze).
No i usterka się chyba znalazła... Jak wyjmowałem tranzystor BD189 (Tr603) to odpadł mi kawałek ścieżki od nóżki bazy, przy czym na pewno go nie urwałem osobiście- po dokładnych oględzinach w dużym powiększeniu stwierdziłem pęknięcie ścieżki wskutek naprężeń płytki- akurat w tym miejscu była dość pogięta. Po załataniu kawałkiem drutu i wlutowaniu wszystkiego co potrzebne wzmacniacza ruszył i gra jak głupi :)
Tu więc odpadły moje hmm... "utyskiwania" na podróbki tranzystorów.
Tyle historia i przygody, zresztą było ich sporo, zwłaszcza z mechaniką magnetofonu i gramofonu (swoją drogą Dual robił wspaniałą robotę nawet dla średniej półki wtedy)
Meritum tych wypocin- poniżej załączam schemat modułu wzmacniacza, przerysowanego przeze mnie ze skanu i zweryfikowanego ze stanem faktycznym.
Tu właśnie powód tego wątku- na schemacie podałem napięcia ze skanu schematu oryginalnego, wyniki rzeczywiste pomiarów dla sprawnego modułu z oryginalnymi tranzystorami i wartości z pomiarów z tranzystorami zastępczymi.
Prośba i pytanie do fachowców- skąd takie rozbieżności, czy jest się czym przejmować, czy i jak korygować?
Dlaczego pytam- ano, raz, że nie siedziałem nigdy za mocno w tego typu wzmacniaczach, najwięcej walczyłem w technice video-audio z lat 70-90, od gdzieś 2000 dłuższa przerwa, zmiana roli życiowej i automatyka przemysłowa, teraz chciałbym sobie na starość pewne rzeczy przypomnieć, już jako czyste hobby :)
Nie bardzo rozumiem pewne niuanse tego schematu, jest dość dla mnie nietypowy.
Trzeba przyznać, że sprzęt, jako całość, brzmi naprawdę bardzo ładnie, nie będzie służył do młócenia, jedynie spokojnego grania w tle lub odsłuchania jakiegoś winyla na spokojnie, przy odpowiednio piwnym nastroju. Do mocniejszego grania mam inny, niewiele młodszy zestaw, choć już granie dla całego pueblo mi przeszło z wiekiem :)
Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za długawą epistołę :D
V.
Załączniki
Metz.JPG
HiFi Studio Center 4840
Metz4140_PA_mod.png
Schemat odręczny

Awatar użytkownika
kaem
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1007
Rejestracja: sob, 27 listopada 2004, 20:06
Lokalizacja: 83-200

Re: Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: kaem » pn, 27 marca 2017, 22:25

Hehe, ramię jak w "Adamie".
Odkręcę kurek lub kupię sznurek.

Tomek Janiszewski
2500...3124 posty
2500...3124 posty
Posty: 2909
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: Tomek Janiszewski » wt, 28 marca 2017, 09:03

kaem pisze:Hehe, ramię jak w "Adamie".
A końcówka mocy prawie jak w "Fonomasterze". "Prawie" ponieważ tam zastosowano układ quasi-komplementarny na 2N3055 sterowanych przez BC211/313. Tak naprawdę jedyne co można w niej uznać za "Retro" to asymetryczne zasilanie, bo pod względem obsady tranzystorów jest ona splastyfikowana w 100%. Konsekwencją asymetrycznego zasilania jest zabezpieczenie pzwar w postaci prostego ogranicznika prądu, zamiast skuteczniejszego układu mostkowego jaki można by zastosować przy zasilaniu symetrycznym. Zwraca uwagę znacznie przewymiarowany napięciowo kondensator wyjściowy: wystarczyłby w zupełności na napięcie 40V, jednak najpewniej chcieli uniknąć jego zniszczenia w awaryjnej sytuacji pojawienia się na wyjściu pełnego napięcia zasilającego. Niewątpliwie na plus należy zapisać obecność rezystora R620 w układzie polaryzacji: kompensuje on wpływ wahań napięcia zasilającego na prąd spoczynkowy mimo zastosowania układu bootstrap w obciążeniu stopnia sterującego. Innego zalecanego przeze mnie patentu w postaci dodatkowej polaryzacji wejścia napięciem stabilizowanym celem symetryzacji wyjścia w szerokim zakresie zmian napięć zasilania nie zastosowano, nie jest to zresztą krytyczne przy tak wysokim napięciu zasilającym, gdzie spadek napięcia stałego na rezystorze ogólnego USZ (R605) jest mało znaczący. Oczywiście, napięcie wyjściowe wymaga nastawienia peerką R602. Znać na tej konstrukcji konserwatyzm twórcy, niechętnemu marnotrawieniu tranzystorów na jakiś tam stopień różnicowy, o zwierciadle prądowym w jego obciążeniu już nie mówiąc.
A co do pytań Autora wątku: kręciłeś tą peerką (R602)? Ona służy do tego aby ustawić na wyjściu przewidywane przez producenta 34,5V. Tylko z czuciem, aby znowu nie przewalić tranzystorów (niestety ale muszę udzielić nagany, Twoje postępowanie z uszkodzonym było nie było wzmacniaczem dałoby się porównać z włączaniem ściągniętego ze strychu lampowego radia pełnego kurzu i pająkowych pęt bez sprawdzenia a nawet żarówki zabezpieczającej). Druga perka (R610) służy do ustawienia prądu spoczynkowego tranzystorów końcowych, ale nie kieruj się tutaj zaleceniami producenta (napięcia 33 oraz 36V na bazach końcówki mocy) bo nie wiesz czy napięcia UBE układów Darlingtona nie odbiegają od oryginału. Po prawdzie to podanie akurat tych napięć nie świadczy dobrze o autorze schematu: właściwsze byłoby podanie napięć między emiterami co jednoznacznie określiłoby prąd spoczynkowy. Nie wiemy jaki miał być prąd wg producenta, ustaw może na początek jakieś 30mA (16mV napięcia między emiterami tranzystorów mocy) i posłuchaj przy małym poziomie mocy, czy nie dostrzegasz zniekształceń skrośnych. Pamiętaj że im bliżej kolektora Tr603 znajduje się suwak, tym mniejszy prąd spoczynkowy.

vorlog
15...19 postów
15...19 postów
Posty: 16
Rejestracja: sob, 28 stycznia 2017, 21:22
Lokalizacja: Dąbrowa Tarnowska

Re: Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: vorlog » wt, 28 marca 2017, 21:15

Witam.
Panie Tomku, dziękuję za odpowiedź.
Co do nagany- proszę o wybaczenie, nie przyjmuję! :)
Zanim wlutowałem nowe tranzystory, które poszły się kochać po krótkim czasie (jak w pierwszym poście pisałem) posprawdzałem cały układ i porównałem z układem sprawnym z drugiego kanału, co do którego mam dość poważne podejrzenia, że nikt tam nic nie kombinował, tak że zarzut o bandzie zdziczałych pająków nie jest tu uprawniony :P W dodatku, od czasu jak sprzęt do mnie trafił, długo i namiętnie walczyłem z faktycznie zakurzonym zastałym i sztywnym od stwardniałych smarów mechanizmem oraz dokonując różnych ciekawych zabiegów z dziedziny mikromechaniki ratowałem różne drobne elementy i teraz bebechy wyglądają niemal jak za czasów fabrycznych. Niemniej żalu o opierdol nie mam :)
OK, jedziemy- żadnego peerka nie kręciłem, co więcej, są nastawione praktycznie tak samo jak w kanale sprawnym.
Napięcie pomiędzy emiterami zmierzyłem, ale nie zapisałem na schemacie- mój błąd- wynosi ono obecnie ~7mV, zaś w module oryginalnym (nieruszanym!) ~14mV. Napięcia UBE poszczególnych darlingtonów pomierzyłem i zapisałem dla porównania między zmodowanym i oryginalnym kanałem, podobnie jak też inne, których na schemacie fabrycznym nie było.
Zarówno pierwsze jak i kolejne włączenia testowe po wlutowaniu różnych par tranzystorów wykonywałem zastępując bezpiecznik włączoną w jego podstawkę żarówką halogenową 35W/230V- nie pisałem o tym bo traktowałem jako oczywistość- jak widać nie pomogła.
Uszkodzone tranzystory pomierzyłem- mają przebicie C-B. Tutaj też mam podejrzenia co do klasy obecnie dostępnych "zamienników". Fakt, nie zmierzyłem ich napięć przebicia UCE przed użyciem, jak to zrobiłem z parą TIP.
Uszkodzenie, które odnalazłem było niewidoczne i nie dawało o sobie znać przy wyjętym module- mikropęknięcie ścieżki doprowadzenia bazy Tr603, dopiero przy wylutowywaniu tego tranzystora zobaczyłem, że ścieżka (nie samo oczko lutownicze tylko tak ok. 8mm ścieżki wraz z oczkiem!) odpadło od płytki, przy czym na pewno nie przegrzewałem jej podczas lutowania (tak faktycznie to ten materiał laminatu jest bardzo słaby i trzeba uważać)
Całkiem możliwe, że podczas wcześniejszych pomiarów jakiś tam styk był, ale jak odkręciłem płytkę od mocowania do radiatora (a była wygięta, fakt), to styk zanikł na dobre.
W najbliższym czasie zamierzam wrócić do dłubania i szczegółowo odsłuchać na słuchawkach czy nie ma zniekształceń (nie mam oscyloskopu, swego czasu musiałem wyprzedać całe wyposażenie...) jak tylko zrobię nową przejściówkę do słuchawek z DIN na jacka 6,3, bo gdzieś zaginęła.
Jeszcze o wynikach pomiarów na schemacie- są wykonane przy podłączonych głośnikach i wyciszonych wejściach, jednakowo dla obu kanałów.
Tu mam pytanie podchwytliwe- w tamtych czasach producenci, zwłaszcza niemieccy, wykonywali i standaryzowali swe produkty w oparciu o normę DIN45500, gdzie są podane wartości pasma przenoszenia, zniekształceń itd dla urządzeń Hi-Fi na odpowiednim poziomie przy założonym określonym poziomie i parametrach sygnału wejściowego (tymczasem mniejsza o to jakim). Czy należy wnioskować, że wyniki pomiarów na schemacie oryginalnym odnoszą się to takich właśnie warunków pomiaru?
Raz jeszcze dziękuję za pomoc.
Tak jeszcze o samym gramofonie Duala (model 1237A)- rzeczywiście ramię podobne do tego w Adamie, choć Adam to kilka klas wyżej jednak :)
Faktem jest, że ramię typu S-shape to była rzadkość w spotykanych przeze mnie modelach w tamtych latach, popularniejsze było proste.
Niesamowicie ciekawie jest tam rozwiązana regulacja (pitch) obrotów talerza- to typowy paskowiec z silnikiem zasilanym bezpośrednio z sieci. Regulacja jest realizowana przez zmianę średnicy wałka napędowego, rozpychanego stożkowym trzpieniem wciskanym za pośrednictwem kuleczki przez docisk, napędzany paskiem zębatym z pokrętła pitch.
Po pełnej konserwacji cała automatyka ramienia chodzi jak zegarek :) Testowałem z wkładkami Shure i Duala- brzmienie jak na moje kłapciate uszyska bardzo piękne.
Pozdrawiam, V.
EDIT: Dołączam kawałek oryginalnego schematu
Załączniki
Metz_Part2.JPG

chrzan49
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2245
Rejestracja: sob, 2 lutego 2008, 19:18

Re: Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: chrzan49 » czw, 13 kwietnia 2017, 17:08

Sprzęty Metz nalezaly do jednych z najlepszych.Zawsze doskonale brzmiały.Różnicami napięc w kanalach nie przejmuj sie o ile gra dobrze i nie grzeje sie.Wynikaja one z rozrzutu parametrow tranzystorów ,rezystorów i kondensatorow.Kazdy wzmacniacz bedzie pracował poprawnie bo tak był liczony.
Co do Adama to był triumf tiochniki nad rozumem.Miałem 4 i pozbylem sie jak najszybciej choć ładne bestie.Dual o niebo lepszy.Problemem Duali byla skomplikowana mechanika i zastałe smary oraz słynny Steuer pimpel rozpadający sie po latach.
Nie znam żadnego polskiego gramofonu działającego lepiej niz średnio.
Pozdrawiam Tomasz

vorlog
15...19 postów
15...19 postów
Posty: 16
Rejestracja: sob, 28 stycznia 2017, 21:22
Lokalizacja: Dąbrowa Tarnowska

Re: Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: vorlog » czw, 13 kwietnia 2017, 20:58

Ze względu na nawał pracy chwilowo remont Metza stoi :( Zdążyłem przygotować (tzn. pokleić z kawałków i przeszlifować pokrywę połupaną na drobne przez kuriera i kupić zestaw lakierów- po prostu zamiast przezroczysta będzie w kolorku...)
"Elektronicznie" sprzęt gra ładnie, jak pisałem wcześniej i jak znajdę czas to poznęcam się nad nad nim w oparciu o instrukcje kolegi Tomka.
Metza bardzo sobie cenię, choć w gruncie rzeczy miałem do czynienia przede wszystkim z telewizorami tej marki w dawnych latach, i to większej ilości.
Adam rzeczywiście, jak piszesz, był bardziej "techniczny" niż "brzmiący", ale jak na nasze ówczesne możliwości produkcyjne był naprawdę zaawansowanym sprzęciorem. Niestety, nie dla szarego ludu- i cena, i dostępność...
Duali trochę miałem w łapach, właśnie z przyczyn mechanicznych usterek i faktycznie nieszczęsnych smarów. Mam gdzieś listę zalecanych przez Duala smarowideł, i jak tak dobrze się wczytać, to faktycznie ich użycie było zasadne i nie wydumane, niemniej jednak zastosowanie (z rozsądkiem) innych środków też jest z punkt działania mechanizmu poprawne. Zresztą, od czasu produkcji tych gratów minęło trochę lat i na mieście są dostępne środki, o których nikt wcześniej nie marzył. Ta sama sytuacja mnie dopada przy grzebaniu w moim starym, trzydziestoletnim Mercedesie W201 :D
Tak nawiasem mówiąc (pisząc!) to mechanika, zwłaszcza precyzyjna, jest moim którymś tam z kolei hobby, nawet może bardziej obecnie rozwiniętym niż elektronika.
A z polskich płytofonów to u kolegi miałem możliwość posłuchać Fonomastera z wkładką chyba (o ile pamiętam) Shure M75, więc dość przeciętną i dla porównania z naszą MF- nawet z tą przeciętną brzmiał o niebo lepiej, w każdym bądź razie bardzo mi się podobał odsłuchowo.
Ciekawostka- mam też gramofon tangencjalny, Grundig PS35, w ramach całej wieży- to jest dopiero cudak techniczny :D
Pozdrawiam, V.

chrzan49
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2245
Rejestracja: sob, 2 lutego 2008, 19:18

Re: Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: chrzan49 » śr, 19 kwietnia 2017, 16:58

Shure M 75 z elliptyczną iglą to jedna z najlepszych wkładek dla mojego ucha.Metz produkowal głównie TV ale ich sprzęty audio b.wysokiej klasy.
Powodzenia w renowacji.
Tomasz

vorlog
15...19 postów
15...19 postów
Posty: 16
Rejestracja: sob, 28 stycznia 2017, 21:22
Lokalizacja: Dąbrowa Tarnowska

Re: Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: vorlog » sob, 30 grudnia 2017, 23:08

Witam na przełomie roków :)
Na wstępie pragnę pogratulować gsmokowi za kupę dobrej roboty z updatem strony :)
Ad rem.
Rok z głowy i z kalendarza, czas zakończyć temat kombajna...
Koniec końców zrezygnowałem z ratowania potrzaskanej pokrywy, może kiedyś trafię na niedrogi egzemplarz podobnego sprzętu z tej serii i podłapię pokrywę, natomiast na obecny moment chciałem i zamówiłem w pewnej firmie, specjalizującej się w wyrobach ze szkła akrylowego PMMA, pokrywę według mego wzoru. Niestety, została spaprana na maksa... Firma nie ma pojęcia o precyzyjnym wyginaniu i klejeniu w/w tworzywa, w dodatku niektóre elementy zrobiła z materiału o innej grubości niż zamówiony. Masakra! Miejsca łączenia zalane klejem (a raczej glutem), dziury w miejscach gięcia, bo materiał się "zbiegł" wskutek zbyt wysokiej temperatury... W każdym bądź razie firma na tyle w porządku, że oddała pieniążki. Tak czy inaczej nie wymienię jej nazwy.
Spaćkana pokrywa miała trafić do utylizacji, ale żal mi się zrobiło- w końcu popołudniami trochę czasu jest, łapy też nie do końca lewe- można spróbować coś z tym zrobić. Efekt- jak na obrazkach. Miejsca klejenia zasłonięte paskami folii samoprzylepnej wyglądają na efekt zabaw pijanego elektryka z taśmą izolacyjną, no ale przynajmniej szpar i smarków nie widać.
W prezencie dostałem od syna podwójny album widoczny na fociach ("ale ty mnie zaimponowałeś w tej chwili, Młody!"). Proszę nie komentować, gothick rock to jeden z moich ulubionych gatunków zaraz po new opera :D
Załączniki
P1020080.JPG
P1020081.JPG
P1020082.JPG

Awatar użytkownika
szewek
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 598
Rejestracja: pn, 26 października 2009, 20:35
Lokalizacja: Wschodnia Wielkopolska
Kontakt:

Re: Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: szewek » pt, 5 stycznia 2018, 15:01

Witam, jaką może mieć moc ten wzmacniacz? Pozdrawiam,
Piotr.
"Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą."

vorlog
15...19 postów
15...19 postów
Posty: 16
Rejestracja: sob, 28 stycznia 2017, 21:22
Lokalizacja: Dąbrowa Tarnowska

Re: Kolejny ciekawy wzmacniacz retro

Post autor: vorlog » pt, 5 stycznia 2018, 21:35

Witam.
Hmm... Trudno powiedzieć. Podobne modele z tej serii to 4720, 4730, których część danych można wygrzebać na Radiomuseum.
Sądząc po transformatorze (ok. 130-160VA) można przyjąć, że z pewnością co najmniej 2x 30W w sinusie ma.
Odpaliłem go kiedyś z NewMildtonami 200 i nie ciągnąłem suwaka głośności do końca, bo chciało łeb urwać.
Podobne "objawy" daje z tymi kolumnami wzmacniacz Grundig V35, a ten ma 2x 50W mocy znamionowej (DIN45500).
W pomiary się nie bawiłem, bo szczerze mówiąc, to mało dla mnie istotne, już nie te lata, by się kilowatami fascynować :)
Zapewne bardziej zaawansowani koledzy byliby w stanie wyliczyć jego moc dokładnej, znając napięcie zasilania i impedancję obciążenia.
Pozdrawiam, V

ODPOWIEDZ