"Znowu" o tranzystorach w.cz.

Dział poświęcony nielampowym urządzeniom, układom i elementom "retrotechnicznym"

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

pawel1201
20...24 posty
20...24 posty
Posty: 21
Rejestracja: ndz, 11 października 2009, 22:49

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: pawel1201 » pt, 1 marca 2013, 19:57

A lapiecie ruskich na cb? U mnie na echach i presidencie rano nawija babka i nic nie slychac innego, przebija sie przez wszystko nawet po rozstrojeniu odbiornika.

meteor
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 162
Rejestracja: wt, 6 marca 2012, 10:36

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: meteor » ndz, 3 marca 2013, 16:15

pawel1201 pisze:Mam bd135, ma ktos jakis latwy schemat wzmacniacza?

Ciekawy układ dodatkowego wzmacniacza mocy do radiotelefonu przenośnego 27MHz (na tranzystorze 2SC2314 lub z gorszymi wynikami BD135) opublikowany był w czasopśmie "Praktyczny Elektronik" nr 11/1993rok. Artykuł zawierał dokładny opis, zasadę działania, budowę i sposób uruchomienia wzmacniacza. Układ miał tę zaletę że przy odbiorze sygnał z anteny przepływał do odbiornika, bez dodatkowych styków przełącznika czy dodatkowego przekażnika. Jeśli znajdę ten numer "PE" to prześlę skan.

akim

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: akim » ndz, 3 marca 2013, 20:22

meteor pisze:
pawel1201 pisze:Mam bd135, ma ktos jakis latwy schemat wzmacniacza?

Ciekawy układ dodatkowego wzmacniacza mocy do radiotelefonu przenośnego 27MHz (na tranzystorze 2SC2314 lub z gorszymi wynikami BD135) opublikowany był w czasopśmie "Praktyczny Elektronik" nr 11/1993rok. Artykuł zawierał dokładny opis, zasadę działania, budowę i sposób uruchomienia wzmacniacza. Układ miał tę zaletę że przy odbiorze sygnał z anteny przepływał do odbiornika, bez dodatkowych styków przełącznika czy dodatkowego przekażnika. Jeśli znajdę ten numer "PE" to prześlę skan.
Proszę, w załączniku Praktyczny Elektronik Nr 11 z 1993 r.

pawel1201
20...24 posty
20...24 posty
Posty: 21
Rejestracja: ndz, 11 października 2009, 22:49

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: pawel1201 » śr, 6 marca 2013, 19:35

Ten schemat prostzy od tamtego co znalazlem, dzieki

Arek (defender)
50...74 posty
50...74 posty
Posty: 57
Rejestracja: śr, 10 lutego 2010, 19:17
Lokalizacja: Piła

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: Arek (defender) » czw, 28 sierpnia 2014, 16:57

Witam.

Mam kolejne pytanie inżynieryjne, jak zwykle chodzi o małą przenośną radiostacja CB, a dokładniej o tranzystory odbiornika.
W książce Nowoczesne zabawki Janusz Wojciechowski zaleca aby wzmacniacze P.CZ pracował z tranzystorami krzemowymi o wzmocnieniu minimalnym dla prądu stałego około 150.
W układzie mieszacza i wzmacniacza w.cz tranzystory mają mieć jak najniższe szumy własne - czyli pewnie będą mieć bardzo małe wzmocnienie.
W radiach po pomiarach wiem że najczęściej są a właściwie były używane tranzystory o wzmocnieniu 50-80 dla wzmacniacza W.CZ i 40-60 dla P.CZ.

Czy to są oszczędności materiałowe ?

Raz jedyny w jednym radiu były tranzystory P.CZ. o wzmocnieniu 270, to było bardzo czułe radio, prawie jak nowoczesne modele. Były to tranzystory niby dla m.cz (2SC900) ale była zastosowana nutralizacja 2pF.

Proszę o radę - czy jest jakaś stała reguła w dobieraniu tranzystorów dla danego stopnia - jakie wartości ?, czy po prostu wzmocnienie ma być maksymalne o ile nie występują wzbudzenia.


Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3206
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: Tomek Janiszewski » pt, 29 sierpnia 2014, 12:35

Arek (defender) pisze:Mam kolejne pytanie inżynieryjne, jak zwykle chodzi o małą przenośną radiostacja CB, a dokładniej o tranzystory odbiornika.
W książce Nowoczesne zabawki Janusz Wojciechowski zaleca aby wzmacniacze P.CZ pracował z tranzystorami krzemowymi o wzmocnieniu minimalnym dla prądu stałego około 150.
Nad wynurzeniami tego autora, a już zwłaszcza w "Nowoczesnych Zabawkach" proponuję przejść do porządku dziennego.
Tłumaczylem wyżej: wysokie wzmocnienie (h21e) istotne jest przede wszystkim w stopniach regulowanych. Chodzi bowiem o to aby bez względu na punkt pracy (prąd kolektora) tranzystor pracował w warunkach sterowania napięciowego (oporność źródła sygnału pomijalna względem oporności wejściowej tranzystora) a tym samym wzmocnienie zależało tylko od transkonduktancji tranzystora (y21e) proporcjonalnej do prądu emitera, a nie od bety, zależnej od prądu w sposób niezdeterminowany i nieregularny. W stopniach nieregulowanych p.cz. można stosować tranzystory o mniejszym wzmocnieniu, i nie będzie to miało większego wpływu na wzmocnienie takiego stopnia, przy imoedancji źródła odpowiedniej ze względu na stabilność. Istotna jest natomiast w obu przypadkach mała pojemność zwrotna.
W układzie mieszacza i wzmacniacza w.cz tranzystory mają mieć jak najniższe szumy własne - czyli pewnie będą mieć bardzo małe wzmocnienie.
Jedno nie musi wynikać z drugiego.
W radiach po pomiarach wiem że najczęściej są a właściwie były używane tranzystory o wzmocnieniu 50-80 dla wzmacniacza W.CZ i 40-60 dla P.CZ.
Niekoniecznie, po prostu tak wyszło. Nie robi się tranzystorów w.cz. z betą 500 a nawet więcej, która to wartość osiągają niskoszumne tranzystory m.cz. w rodzaju BC413C. Beta w granicach kilkudziesięciu w zupełności tu wystarcza, zwłaszcza gdy pzewiduje się pracę w konfiguracji wspólnej bazy.
czy po prostu wzmocnienie ma być maksymalne o ile nie występują wzbudzenia.
Beta nie ma zauważalnego wpływu na skłonność stopni w.cz./p.cz. do wzbudzania się, gdyż w przypadku konfiguracji wspólnego emitera (kiedy pasożytnicze sprzężenie zwrotne jest najsilniejsze) regułą jest praca przy impedancji źródła wielokrotnie mniejszej od impedancji wejściowej tranzystora (tzw stabilizacja przez niedopasowanie). Pojemność zwrotna (Cbc) powinna być natomiast możliwie mała, im mniejsza tym mniej dokładna musi być neutralizacja, a nieraz może stać się zupełnie niepotrzebna. Duże wzmocnienie z pojedynczego stopnia uzyskuje się nie przez stosowanie tranzystorów z dużą betą, lecz przez zwiększenie prądu emitera lub oporności generatora (tj. przekładni transformatora p.cz. lub w.cz. co daje większe napięcie sterujące) a ograniczeniem staje się tu właśnie skłonność stopnia do wzbudzeń.

Arek (defender)
50...74 posty
50...74 posty
Posty: 57
Rejestracja: śr, 10 lutego 2010, 19:17
Lokalizacja: Piła

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: Arek (defender) » pt, 29 sierpnia 2014, 16:19

Witam i dziękuje za informację lepszą niż na studiach :),
Muszę przyznać że różni autorzy różnie twierdzą, w starszych książkach o radiu często piszą o głównym wpływie bety na wzmocnienie układu. Z innej strony sam zauważyłem że stopnie sterowane z małej impedancji są stabilne i bardzo ostro się stroją , lecz osiągają niższe wzmocnienie niż mogły by osiągnąć przy innym dopasowaniu, faktycznie też wymiana tranzystorów z betą 60 na taki 180 nie wpływa wiele na czułość odbiornika, prawie nic, coś tam słyszę na plus ale naprawdę mało.
Co innego wzmacniacz w.cz. , tutaj wymiana tranzystora z niską betą 65 na taki 180 jest odczuwalna , myślę że procentowo będzie to 20-30% na plus głośności odbieranych tych samych sygnałów.
Ale gdy przesadzam z betą i dam np. tr. z betą 220 (BF173 lub BF183 - zachowują się identycznie) to wzmacniacz w.cz. wzbudzi się gdy zestroje obwody na max wzmocnienie, najczęściej wtedy gdy brak jest anteny odbiornika lub gdy nie dotykam obudowy blaszanej radia a antena jest cała rozłożona, rośnie wtedy prawdopodobnie impedancja obwodu wejściowego i z powodu pojemności zwrotnej kłopoty gotowe. Oczywiście nie w każdym małym odbiorniku, w niektórych urządzeniach stabilność wzmacniacza w.cz. z dowolnym tranzystorem jest doskonała, bez względu na to co podłącze do wejścia odbiornika i czy dotykam radio czy nie.
Z reguły zauważyłem że nawet najprostsze i bardzo tanio wykonane urządzenie ale wykonane przez wielki koncern z super laboratorium jest bardzo stabilne, a tam gdzie pracuje kilkadziesiąt inżynierów a nie setki czy nawet tysiące w latach 60-70' parametry i stabilność są gorsze mimo lepszego wykonania i wyższej ceny.

Kolego Tomku, co ty byś wolał zastosować gdy odbiornikowi brakuje czułości - brak szumu gdy brak sygnału, BF199 z betą 148, czy BF214 z betą 240 ?

gustaw353
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1686
Rejestracja: czw, 2 czerwca 2011, 19:43
Lokalizacja: Wrocław - Krzyki

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: gustaw353 » pt, 29 sierpnia 2014, 20:59

"... co ty byś wolał zastosować gdy odbiornikowi brakuje czułości - brak szumu gdy brak sygnału..."

Kolego Arku, czułość radia nie jest uwarunkowana jedynie wzmocnieniem toru odbiorczego. Nieokiełznane ogromne wzmocnienie przysparza jedynie kłopotów.
Czułość to możliwość czytelnego (!) odbioru słabego sygnału w towarzystwie szumów , tu szumów własnych układu, których nijak nie można pozbyć się do końca. Trzeba je oczywiście maksymalnie minimalizować.
Tranzystory z dużym współczynnikiem β mają zazwyczaj też i duże szumy. Zaś brak dopasowania impedancji (wyj. / wej.) między poszczególnymi elementami, stopniami układu sytuację pogarsza.
Wymiana (podstawianie) innych tranzystorów bez uwzględnienia tych faktów nie prowadzi do racjonalnych wniosków. Należy też pamiętać, że poszczególne stopnie objęte są pętlą ARW a tranzystory mogą mieć charakterystykę regulacyjną „w przód” lub „w tył”.
Wiele ciekawych wypowiedzi na ten temat zamieścił na naszym Forum kol. Tomek Janiszewski. Poszukaj ich.
Bardzo bliski problem poruszyłem w tej dyskusji (post #5) -
http://www.elektroda.pl/rtvforum/viewto ... highlight=
Próbowałem tam rozjaśnić co nieco lecz jakoś rezonansu nie zauważyłem.Publika pewnie nie ta.

Arek (defender)
50...74 posty
50...74 posty
Posty: 57
Rejestracja: śr, 10 lutego 2010, 19:17
Lokalizacja: Piła

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: Arek (defender) » pt, 29 sierpnia 2014, 22:27

Witam kolego Gustawie,

Moje radio to "ręczniak", więc sygnał z 150cm anteny jest kilka razy słabszy niż nawet z krótszej anteny samochodowej która ma przeciwwagę , gdyby było to radio samochodowe to czułość była by w sam raz a nawet w mieście była by zbyt wysoka ze względu na zakłócenia przemysłowe.
Lecz inne radio ręczne już nowoczesne (z 1995r. ONWA K-6111b) które mam "tonie" w szumie własnym lecz odbiera jednak najwięcej na antenie przenośnej 24 cm! która nie ma skutecznej przeciwwagi. Stare proste radia nie szumią ale po prostu nie słyszą tego co nowe radia. Stare radia mają tylko cztery stopnie, a nowoczesne pięć i więcej bo dochodzi jeden tranzystor mieszacza drugiej pośredniej i wypadkowa czułość rośnie. Dlatego tak bardzo zależy mi na wzroście czułości. Oczywiście dla anten w aucie czy na bazie taka czułość jest bez sensu, tylko pogarsza dynamikę sygnału, tam jest zapas sygnału z anteny i odbiornik nie potrzebnie tylko wnosiłby dodatkowe szumy.

Zastanawia mnie użycie dla p.cz BF214 ma super wzmocnienie, a pojemność złącz dla tak niskiej częstotliwości jest prawie nieistotna. Lecz tak stare tranzystory mają wyższe szumy niż nowoczesne np. BF199 o niższym wzmocnieniu. Męczy mnie bardzo ten problem i spać nie mogę.

Stroję obwody ma maksimum siły sygnału , nie szumu. Faktycznie kilka razy przejechałem się z z tym że stroiłem na maksimum szumu, szczególnie chodzi mi o p.cz. , prawie zawsze są inne ustawienia rdzeni dla najsilniejszego, najczystszego , najmniej zniekształconego sygnału niż dla maksimum szumu , wydawać by się mogło że to miejsce najwyższej czułości i a jednak tak nie jest.
Trochę prościej jest z wzmacniaczem w.cz ale też zdarzały się wyjątki, czasem ten stopień generuje zwykły szum a czułość jest niska. Często kilka dni szukam najlepszych ustawień filtrów wejściowych, Dwa takie filtry tworzą dużą liczbę kombinacji względem siebie, niby pracują poprawie ale potem okazuje się że są inne, lepsze, bardziej 'dynamiczne' , lepsza reakcja na sygnał a szum niższy.

W ogóle to muszę zwrócić 'honory' germanowym tranzystorom ponieważ dosłownie każde radio komunikacyjne 27Mhz, przenośne z lat 60-70 na tr. germanowych jest czulsze niż na krzemowych , wyprodukowanych przez tą samą firmę tylko kilka lat później. Dodam że wzmocnienie tr. germanowych wcale nie jest wyższe niż krzemowych.
Pisałem o tym z emerytowanych głównym inżynierem firmy Zodiac/Tokai i niestety nie potrafili sobie z tym poradzić, mimo ze moc nadajnika rosła w nowszych modelach to zasięg spadł, czułość na nowych tranzystorach była gorsza. Czy to wynik lepszej trans-konduktancji tr. germanowych ? .

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3950
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: Romekd » pt, 29 sierpnia 2014, 22:45

Witam.
Arek (defender) pisze:Kolego Tomku, co ty byś wolał zastosować gdy odbiornikowi brakuje czułości - brak szumu gdy brak sygnału, BF199 z betą 148, czy BF214 z betą 240 ?
Mnie zastanawia ta "mała czułość" odbiorników CB, które trafiają w ręce Kolegi :roll: Czułość fabrycznych radiotelefonów CB z reguły jest lepsza od 1 μV dla odstępu sygnału od szumów 20 dB. Wysoki poziom zakłóceń, jaki obserwuje się w terenach zabudowanych powoduje, że wskazówka S-metra rzadko spada poniżej poziomu S5...7, co oznacza, że poziom zakłóceń na wejściu odbiornika, leżących w paśmie o szerokości jednego odbieranego kanału, waha się od ok. 3 do ponad 12 μV. Zakłócenia te "przytępiają" odbiornik, praktycznie uniemożliwiając korzystanie z jego pełnej czułości (uniemożliwia to odbiór dalekich stacji w terenach zabudowanych). O poziomie szumów własnych odbiornika i jego czułości decydują przeważnie parametry pierwszego stopnia (parametry wzmacniacza w.cz.) i jeżeli chciałoby się coś w odbiorniku pod tym względem poprawić, to właśnie ten stopień powinno się "dopieścić", np. poprzez poprawę dopasowania tranzystora do anteny, lub przebudowanie stopnia z wymianą tranzystora na lepszy, o większym wzmocnieniu dla sygnałów w.cz. przy jednocześnie mniejszych szumach własnych (β tranzystora nie jest tu tak naprawdę najważniejsza..).

EDIT: widzę, że umknął mi ostatni post Kolegi :oops: Mimo to i tak polecam skupić się na poprawie parametrów wzmacniacza w.cz. a nie p.cz., chyba, że wzmacniacz pośredniej faktycznie jest w tym radiu jakiś falerny... Może zmiana anteny na bardziej skuteczną dałaby większą poprawę niż wymian tranzystorów we wzmacniaczu p.cz.

Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Arek (defender)
50...74 posty
50...74 posty
Posty: 57
Rejestracja: śr, 10 lutego 2010, 19:17
Lokalizacja: Piła

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: Arek (defender) » sob, 30 sierpnia 2014, 00:53

Witam kolego Romku,

Stare przenośne radiostacje CB miały czułość około od 10 do 2 uV dla 10 db S/N, podobnie jak inne urządzenia z innych pasm z tego okresu. Jednak urządzenia na tak bardzo niskie częstotliwości bardzo cierpią z powodu braku odpowiedniej przeciwwagi, sygnał nadawczy z urządzenia ręcznego jest natężeniowo kilka razy słabszy niż z instalacji samochodowej.
Anteny lepszej już dla ręczniaka nie da się zastosować (150cm), bardzo dokładnie ją stroje na maksimum natężenia pola, za wysoka jest impedancja obudowy radia względem przestrzeni i wydziela się mniej mocy na antenie.
Badania urządzeń CB przez niemickich naukowców którzy to zatwierdzali normy regulacyjne ukazały że radio przenośne z anteną 140 cm ma zawsze mniej niż 100mW (najczęsciej 50-70mW) mocy wypromieniowanej gdy nadajnik ma pełne 500mW mocy i to przy trzymaniu radia oburącz , przyciskając je do głowy, trzymanie radia jedną ręką z dala od głowy powodowało spadek mocy wypromieniowanej do około 20mW, ta sama antena na aucie wypromieniowuje ponad 90% mocy dostarczonej do anteny. 100% mocy wypromieniowanej przyjęto dla anteny 1/4 fali doskonale uziemionej (płyta stalowa kilka metrów kwadratowych). Długo o te dane prosiłem kilka niemieckich firm, nigdy nie słyszeli aby ktoś aż tak bardzo się tym interesował :).
Według mnie najlepsze urządzenie przenośne na świecie - Sony ICB 1000W, jest z 1973 roku i do dziś żadne radio przenośne na fale krótkie nie jest w stanie go pokonać. , mające 500mW mocy ma czułość około 0,22 uV dla 12db S/N, pojedyncza przemiana, trzy stopnie wzmacniacza p.cz ! . Gdy nowoczesne Yaesu FT-817 nic nie odbiera to ten Sony ma już sygnał zupełnie czytelny, prawie połowa skali S-metra , inżynierowie Sony byli daleko poza konkurencją ale liczba ich inżynierów jest kilkanaście razy większa od firm Icom czy Yaesu, zaplecze techniczne jest jak z NASA :).
Jak bardzo chciałbym spytać tych projektantów Sony skąd wiedzieli jak na tak wiele lat pokonać wszystkich innych, już tak dawno opanowali to czego dziś firmy nie potrafią opanować, to jest wiedza absolutna.
Mimo to jest to gorszy wynik praktyczny niż radio samochodowe w aucie z czułością 3uV, antena z karoserią auta dostarcza bardzo silny sygnał.
Ale już obudowa radia przenośnego na 145 Mhz plus nawet mała dłoń daje taką samą sprawność jak instalacja samochodowa na to pasmo.
Trzeba tu powiedzieć że radio CB aucie to waga około jednej tony lub więcej, dlaczego ?, ponieważ bez auta wyniki będą bardzo bardzo złe, więc samochód wchodzi w skład urządzenia bez którego urządzeni ma zasięg kilka a a nawet dziesięć razy gorszy.
Dwa radia Alan 42 plus ma zasięg poza miastem w płaskim terenie około 1 km a w mieście może 150-200 metrów (stojąc na dworze i przy jednym lub dwoma budynkami jednopiętrowymi między radiami). W aucie te zasięgi wzrastają kilka razy , z tą samą malutką anteną ale umieszczoną na karoserii a radio zasilane cały czas z małego akumulatora wewnętrznego.
Niestety 27 Mhz to ogromne wyzwanie dla urządzenia przenośnego i samego operatora. Dlatego najniższe zawodowe pasmo to 66-88 Mhz, podyktowane jest efektywnością przeciwwagi-obudowy w stosunku do jej wymiarów fizycznych.
Ręczne radia wojskowe na 45 Mhz też stosunkowo słabo działają, średnio 2 do 3 km przy 1 W nadajniku i 100cm długości anteny, płaskim terenie i bez budynków. W mieście około 500 metrów .
Jest poprawa względem 27Mhz, ale nadal gdy radio przestaje się dotykać rękoma to słychać osłabienie sygnału. Gdy to samo radio zamontuje na stelażu nosidła do radiostacji plecakowej to zasięg jest prawie dwa razy większy - dzięki ciału człowieka i dużej powierzchni przewodzenia(pojemności) stelażu do ciała.
Radio plecakowe wojskowe 45Mhz radmor TRC-9200 o mocy 4W i antenie o długości 2,7 metra (prawie pół fali) ma zasięg około 7-10 km w idealnych warunkach.
Ostatnio zmieniony sob, 30 sierpnia 2014, 08:40 przez Arek (defender), łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
MarekSCO
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2200
Rejestracja: pn, 31 lipca 2006, 22:02
Lokalizacja: Żołynia podkarpackie

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: MarekSCO » sob, 30 sierpnia 2014, 01:53

Arku :) A próbowałeś zastosować we wzmacniaczu p.cz. BFP420 zamiast BF214 ?

:lol: Musiałem... Po prostu musiałem to napisać... :twisted:
Arek(defender) pisze:Jak bardzo chciałbym spytać tych projektantów Sony skąd wiedzieli jak na tak wiele lat pokonać wszystkich innych, już tak dawno opanowali to czego dziś firmy nie potrafią opanować, to jest wiedza absolutna.
Taki dowcip mi się przypomniał:
Słuch miał absolutny... Absolutnie nic nie słyszał :lol:
Miło mi z Wami :)
Pozdrawiam

Arek (defender)
50...74 posty
50...74 posty
Posty: 57
Rejestracja: śr, 10 lutego 2010, 19:17
Lokalizacja: Piła

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: Arek (defender) » sob, 30 sierpnia 2014, 08:24

Witam.

Nie próbowałem BFP420, ale wątpię czy przy prądzie kolektora 1 mA uzyska on lepsze wzmocnienie.
Ten Zodiac jest obiektem badań.
Sony ICB 1000W 1.pdf
(507.53 KiB) Pobrany 120 razy
Załączniki
Zodiac P-3003.jpg

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3950
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: Romekd » sob, 30 sierpnia 2014, 18:55

Witam.
Wcześniej nie miałem zbyt dużo czasu by dokładnie zapoznać się z poruszanym przez Ciebie problemem. Masz rację, starsze przenośne radiotelefony CB miały stosunkowo niską czułość i dodatkowo mało skuteczną antenę. W czasach gdy byłem nastolatkiem, przerabialiśmy z kolegami radiotelefony "ECHO", skutecznie poprawiając ich zasięg. Pamiętam, że zmiany dotyczyły stopnia wyjściowego nadajnika i elementów pi-filtru. Zmienialiśmy wartości kondensatorów i cewki, wymienialiśmy tranzystor w stopniu mocy, co powodowało, że moc nadajnika rosła do ponad 300 mW. W radiotelefonach tych końcówka nadajnika zasilana była przez transformatorek modulacyjny napięciem 12 V więc moc podnosiło się w nich stosunkowo łatwo. W produkowanych później "Tukanach" wyeliminowano transformator modulacyjny i zmniejszono napięcie zasilania końcówki nadajnika do 6 V (zasilana była z wtórnika emiterowego połową napięcia zasilania radiotelefonu), przez co nie dało się ich już tak łatwo "podrasować" :wink: W odbiornikach dorabialiśmy blokadę szumów i poprawialiśmy czułość, ale szczegółów tych zmian już nie pamiętam :( Pamiętam natomiast, że za pomocą tych przerobionych radiotelefonów rozmawiałem, stojąc na balkonie swojego domu (pierwsze piętro), z kolegą oddalonym o około 10 km...
Wracając do Twojego radiotelefonu, to nie wiem czy coś osiągniesz zmieniając jedynie tranzystory we wzmacniaczu p.cz. We wspomnianym przez Ciebie radiotelefonie SONY zastosowano jeden stopień więcej we wzmacniaczu p.cz., a wzmacniacz wejściowy w.cz. zrealizowano na dobrym tranzystorze FET. By uzyskać lepsze parametry na nowocześniejszych tranzystorach w Twoim radiotelefonie, konieczne byłoby dobranie dla nich nowych optymalnych punktów pracy i bardziej korzystnego dopasowania, co wiązałoby się z koniecznością przewijania i pracochłonnego dobierania ilości zwojów w cewkach obwodów rezonansowych.. Zdecydowanie łatwiej byłoby dorobić mały i czuły przedwzmacniacz na wejściu odbiornika..

Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Arek (defender)
50...74 posty
50...74 posty
Posty: 57
Rejestracja: śr, 10 lutego 2010, 19:17
Lokalizacja: Piła

Re: "Znowu" o tranzystorach w.cz.

Post autor: Arek (defender) » pn, 1 września 2014, 00:20

Zasięg który podajesz (10 km) jest po prostu kosmicznie duży :shock: . (przy trzydziesto-watowej R123 na poligonie i 4 metrowej antenie pół-falowej udawały się łączności na 12 km, choć R-123 ma stosunkowo niską czułość jak na dzisiejsze normy bo około 2uV) .
U mnie dwa ręczniaki na 27 Mhz o mocy realnej 2W i czułych odbiornikach osiągały około 600 metrów naprzeciw okna z którego kiedyś wystawałem na drugim piętrze bloku żelbetowego, po drodze już tylko domek piętrowy i dalej pola uprawne.
Przy dwóch oryginalnych Echo z tego samego miejsca to coś około 150 metrów do granicy słyszalności dało się odejść. Potem były tukany które działały gorzej od echo, najlepiej działało nadawczo echo 2 i 3, czwórka była słabsza i to łatwo odczuć.
Może na stan wojenny wydali specjalnie taką wersję co by utrudnić cywilom życie.
Maksymalny zasięg na prostej drodze + kilka drzew po drodze to około 1700 metrów przy echo 4.
Potem był Radmor RD-3109A, bardzo tandetnie wykonany z plastiku który sypał się w rękach, zaletą był bardzo czuły i mały przełącznik PTT oraz tylko 6 ogniw zasilania R6, antena była krótsza około 90cm nie 120cm jak w echo. Zasięg na tym samym odcinku drogi wyniósł 3200 metrów do zaniku łączności, Fenomenalny super wynik.
Potem był Alan 38, na akumulatorach oczywiście, zasięg wyniósł 2500 metrów przy 2 W nadajnika.
Dalej Alan 95+ z oryginalną anteną tylko 1300 metrów przy 1,3W mocy nadajnika.
Radmor FM315K (151Mhz) niecałe 3 km przy 500mW mocy.
Maycom MH433 (433Mhz) Pro przy 600mW mocy 4,5km(czulszy niż wszelkie icom czy Yaesu kolegów)
Yaesu FTH2010 (151Mhz) przy 2W mocy ponad 4 km przy zanikach, ale nie doszło do zupełnego zerwania łączności a nie testowałem dalej.

Radmor RD3109A był delikatny, ale to naprawdę bardzo , bardzo , aż piekielnie czuły sprzęt, miał około 70mW mocy realnie.
Przy dotykaniu anteny podczas pracy nadajnika , nadajnik popadał w niestabilność, był na podwajaczu częstotliwości i bez buforów dla stopnia mocy 2N2369.
Potem ten radmor odbierał kolegę na bazie CB (10W) 4 piętrowy blok z odległości 35 km, a nasze tereny to 73m n.p.m. , musiałem tylko iść na skraj miasta.
Z tej odległości w naszych warunkach terenowych(nizinnych) z tego samego miasta i miejsc, żadna baza na 145 czy 435Mhz nie była odbierana zupełnie, i to przy wyższej mocy stacji bazowej. To był rekord - żadna baza amatorska nie była w stanie być odbierana w takiej odległości przez stację ręczną.
Oczywiście żaden Alan czy Echo też nie odbierało tego kolegi, tylko radmor. To był prawdziwy "odbiornikowy potwór". Niestety radio mi potem skradziono.

Jeszcze brakuje mi do kolekcji testowej radia wojskowego , ale myślę że zdobędę przez rok jakieś i w paśmie ISM przez moment wykonam test zasięgu, liczę na 2,5-3 km km w tym terenie przy 1W ale to tylko przypuszczenia.

Co do mego kochanego Zodiac'a, to wymieniłem wszystkie tranzystory w odbiorniku na BF199 z betą 145 przy 20 st.C . Czułość wzrosła na ucho dwukrotnie !, pojawił się nareszcie szum detektora, stacje są odbierane dwukrotnie głośniej a i słychać te dalsze słabe których kiedyś nie były zupełnie słyszalne.

Po (potem po wymianie wszystkich innych tranzystorów) wymianie tr. heterodyny zmalał minimalnie szum tak o 5-10 % prawie nic, ale jak słucham radia wiele godzin to od razu wyczułem tę zmianę. Jestem bardzo zadowolony.
Prąd emitera przedwzmacniacza 1,1mA, mieszacza 0,7mA, pierwsze P.CZ. 0,6mA, drugie P.CZ. 1,4mA.

Dziwnie też silny był szum audio bez sterowania , profilaktycznie wymieniam malutki 2SC712 i okazuje się że ma wzmocnienie 5 - to dziwne że wzmacniacz działał niemal normalnie.
Po wymianie na BC547 modulacja powiększyła się o 30% a szum spadł trzykrotnie.
Isberg T. szef Zodiac wspominał mi ukradkiem o tym że powinienem wymienić wszystkie te tranzystory ponieważ gdy je brali do produkcji to Mitsubichi w tym czasie miał problem z skażeniem materiału aktywnego i tranzystory Hitachi z tego okresu podobna mają w dzisiejszych czasach umierać naturalnie poprzez rozpad. Tranzystory krzemowe w 1973 roku były drogie, szukano oszczędności widocznie.

ODPOWIEDZ