Dobór napieć dla EL34 w Orange Mk2

Wzmacniacze gitarowe, efekty i inne zagadnienia "okołogitarowe".

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Awatar użytkownika
slawekmod
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 807
Rejestracja: czw, 14 stycznia 2010, 16:30
Lokalizacja: Warszawa/Ostrowiec Św.

Re: Dobór napieć dla EL34 w Orange Mk2

Post autor: slawekmod » ndz, 10 lutego 2019, 19:35

Powiem tak: układ którego schemat został przedstawiony zastosowałem w swoich wzmacniaczach gitarowych. Kondensatory faktycznie eliminują zakłócenia które objawiają się szpilkami na ekranie oscyloskopu. Szpilki czy cykania jak ktoś woli zapewne pochodzą od mostka. Jak wiadomo wzmacniacze gitarowe mają dość wysoką czułość ( kilkadziesiąt mV RMS) Myślałem że prostowanie napięcia jest konieczne aż do momentu jak ze swojego PCL-kowca wywaliłem prostowanie napięcia żarzenia i zrobiłem standardowo -przemiennym z symetryzacją. Żadnych cykań i przydźwięków nie ma. Szkoda było sobie głowę zawracać tym prostowaniem.
Moje drugie hobby można zobaczyć tu http://forum.aerodesignworks.eu/

Menryk
100...124 posty
100...124 posty
Posty: 111
Rejestracja: ndz, 24 września 2017, 18:05

Re: Dobór napieć dla EL34 w Orange Mk2

Post autor: Menryk » ndz, 10 lutego 2019, 19:42

No proszę.
Nie wpadłem na to.
Skoro diody są powodem to trzeba było z nich po prostu zrezygnować a ja chciałem naprawiać.
Ale teraz już są i nie chce mi się w tym grzebać. Przy okazji jakiejś naprawy, może.

No a co sądzicie o diodzie Zenera.
Czy prądowo to zadziała?

Awatar użytkownika
Marek7HBV
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 352
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Dobór napieć dla EL34 w Orange Mk2

Post autor: Marek7HBV » pn, 11 lutego 2019, 10:22

Menryk pisze:
ndz, 10 lutego 2019, 19:42


No a co sądzicie o diodzie Zenera.
Czy prądowo to zadziała?
Podane rozwiązanie jest tylko uproszczonym przykładem zabezpieczenia przed nadmiernym wzrostem napięcia żarzenia.Nie jest to stabilizator tego napięcia!W rozwiązaniu praktycznym powinny być dwie diody[lub zespoły diod np prostowniczych połączonych równolegle]połączone szeregowo/anty równolegle o napięciu sumarycznym rzędu 7.5V [dla żarzenia 6.3V]i odpowiednie mocy[co jest problemem] wyliczonej z warunków pracy.Taki ogranicznik podczas normalnej pracy,gdy napięcie zasilające nie przekracza wartości znamionowej ,zaledwie obcina wierzchołki sinusoidy.Natomiast w trybie zabezpieczenia w razie wzrostu napięcia muszą przejąć znacznie większy prąd i jest to trudno wykonalne z powodu praktycznego braku takich diod.W wykonaniu praktycznym rezystor ograniczający powinien mieć wyłącznik termiczny,a układ może ochraniać jedynie dość małe odbiorniki.Z takich powodów nie stosuje się go praktycznie w żadnych znanych rozwiązaniach[Po wynalezieniu tranzystora mocy zastosowano go jako stabilizator :lol: ]Jedyne podobne zastosowanie diod jest w zasilaniu żarzenia lamp odbiornika SZAROTKA. M.

Menryk
100...124 posty
100...124 posty
Posty: 111
Rejestracja: ndz, 24 września 2017, 18:05

Re: Dobór napieć dla EL34 w Orange Mk2

Post autor: Menryk » pn, 11 lutego 2019, 21:54

Dzięki.
Właśnie, miałem takie wrażenie, że jednak nie jest to proste do zrobienia.

Menryk
100...124 posty
100...124 posty
Posty: 111
Rejestracja: ndz, 24 września 2017, 18:05

Re: Dobór napieć dla EL34 w Orange Mk2

Post autor: Menryk » pn, 18 lutego 2019, 13:47

kubafant pisze:
pt, 8 lutego 2019, 16:17
Ja generalnie w swoich konstrukcjach zawsze stosuję margines i zapas. U mnie nie ma nic na styk. Pewnie gdybym musiał (nie miał absolutnie nic innego) to przeformowałbym ostrożnie taki kondensator na 450 V. Szanse na powodzenie są, ale gwarancji nie ma.
A w każdej zwyczajnej sytuacji (bez noża na gardle) po prostu dałbym kondensator na 450 V. Albo 2 na 350, ale połączone szeregowo (z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności).

Kondensator po formowaniu wytrzyma wiele miesięcy a nawet lat nieużywany, jednak warstwa dielektryka będzie się powoli robiła coraz delikatniejsza. Dlatego właśnie urządzeniom najbardziej szkodzi nie używanie (zgodnie z przeznaczeniem) ale składowanie. Dlatego zaleca się wszystkie posiadane stare radio, sprzęt pomiarowy i wszystko inne okazjonalnie podłączyć do prądu na powiedzmy pół godziny, raz do roku czy nawet lepiej dwa razy do roku. Pozwala to na utrzymanie sprawności przez długie lata.

Jeżeli coś leży od kilku lat nieużywane kondensatory należy poddać formowaniu według przepisu. Niektórzy tego nie robią (włączają od razu do sieci), wtedy zależnie od wielu czynników albo kondensatory wytrzymują taki szok, albo nie. I roboty jest dwa razy tyle. A formowanie to tylko odlutowanie jednego kabelka, 20 minut i gotowe.

Pozdrawiam
Kolego kubafant, muszę się przyznać, że pomimo tego, że w przeszłości słyszałem o formowaniu elektrolitów, jakoś nigdy tego nie robiłem.
Ale po Twoich wyjaśnieniach chcę to zrobić.
Już jestem na etapie wykonania układu.
Wg Twoich opisów.
2x 1uF, 2x 1N4007, 1xR=1Mohm.
Ale napięcie biorę z sieci - oczywiście z całkowitym zabezpieczeniem.
Układ w pudełku.
Kabel z sieci włączam do gniazda na obudowie.
Na wejściu montuję wyłącznik na obu przewodach czyli włączam/wyłączam układ całkowicie.
Napięcie 230V x 2 daje 460V.

Chciałbym, abyś odniósł do moich przemyśleń.
Kondensatory mimo, że są na 450V będę formował do napięć zastosowania.
Czyli gdy mam 2x50uF na 450V a będę ich używał na 225V to kiedy napięcie dojdzie do 225 to wyłączę układ.
Oczywiście każdą pojemność oddzielnie.


Inna sprawa, o którą chciałbym Cię zapytać to sprawa upływności.
Jak to najprościej zbadać?


Jeśli o coś pytam ponownie to z góry przepraszam.

pozdrowienia
Menryk

ODPOWIEDZ