Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Przed wypowiedzią bardzo proszę o zapoznanie się z regulaminem tego działu.

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1318
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: kubafant » wt, 7 stycznia 2020, 21:56

Romekd pisze:
wt, 7 stycznia 2020, 21:27
W swojej wypowiedzi napisałem dokładnie, o które układy chodzi...
W takim razie mi umknęło. Mógłbyś zacytować?
To co sprawdza się w układach lampowych niekoniecznie musi być również optymalne w układach z półprzewodnikami. (...) Na dalszą dyskusję zapraszam Kolegę do wątku, w którym przedstawiłem parametry japońskich wzmacniaczy półprzewodnikowych (link poniżej), gdyż ten wątek dotyczy układu na lampach.
Z tym pierwszym stwierdzeniem zgadzam się w 100%.
Jednak prawdopodobnie się nie zrozumieliśmy - ja absolutnie nie chcę pisać niczego o układach tranzystorowych. Raz, że leży to poza zakresem moich zainteresowań, dwa - leży to poza zakresem moich kompetencji. Moja wiedza na temat układów tranzystorowych jest właściwie związana tylko z tym, co miałem na studiach oraz z tym, czego się z praktycznej konieczności nauczyłem.
Dlatego pozwolę sobie pozostać tutaj, czyli w wątku o lampach :)

Właściwie wspomniałem tylko o tranzystorach, gdy jeden z Kolegów zrobił uwagę o podobieństwie zaproponowanego układu preampu phono do typowych stopni tranzystorowych tego samego rodzaju. Pozostałe wszystkie moje stwierdzenie (także to tzw. "kategoryczne" skrytykowane przez Kolegę - wciąż podtrzymuję, że niesłusznie - o wyższości układów aktywnych nad pasywnymi) dotyczą układów lampowych, bo nimi się zajmuję i w tych kategoriach należy je rozpatrywać, a nie uniwersalnie :!:
A książkę pana Marka Leśniewicza warto przeczytać (i to w całości), choćby właśnie dlatego, że ma odmienne od nas zdanie na wiele tematów i często jego wypowiedzi wydają się nam dość kontrowersyjne... :wink:
Tak też uczyniłem, zasiadłem do lektury w całości. Choć muszę przyznać, że z innych pobudek. Mnie podbiasowanie autora irytuje, przyjemność z czytania odnajduję natomiast w rozlicznych anegdotkach natury muzyczno-nagraniowej, zwłaszcza że mamy z autorem zbliżony gust muzyczny, takie przynajmniej odniosłem wrażenie po lekturze.

Części ogólne wyglądają solidnie, natomiast lektura (dość krótkiej) części poświęconej wzmacniaczom lampowym wyraźnie obnaża niepewność autora i naprędce uzupełnione braki wiedzy (brak styczności w swojej pracy naukowej czy zawodowej z lampami elektronowymi autor odsłania przed czytelnikami już we wstępie). Nie ma co prawda poważnych błędów rzeczowych, ale pełno jest dziwacznych wniosków czy zupełnie zaskakujących stwierdzeń. Nie można zresztą mieć pretensji - autor nie pretenduje do miana znawcy wzmacniaczy lampowych, przyznając się do konstrukcji tylko jednego, 35 lat przed wydaniem książki, zapewne PCL86 SE :lol: sądząc po mocy wyjściowej i wspominanych wrażeniach odsłuchowych :)

________________
Fragment książki ze strony 201 nie znajduje zastosowania w tym, o czym rozmawiamy. Autor porównuje tam (w domyśle tranzystorowe) układy aktywne (powiedzmy: typowe) z układami pasywnymi, rozumianymi jako odpowiednie filtry RC umieszczone między blokami objętymi USZ, o niskiej impedancji wyjściowej i wielkiej impedancji wejściowej. I tu jest pies pogrzebany, bo sytuacja jaką mamy w lampowych regulatorach pasywnych nijak nie odpowiada tak postawionym wymaganiom. Można sobie wyobrazić co prawda taki korektor, filtry pomiędzy dwoma blokami lampowymi, każdy objęty silnym USZ, ale nie przypominam sobie ani jednego przykładu zastosowania czegoś takiego w sprzęcie historycznym.

To, co mamy w sprzęcie historycznym to wybór między:
a) pasywną regulacją barwy, tj. najczęściej stopień triodowy lub pentodowy pracujący w otwartej pętli, zasilający mostek Jamesa, potem następny taki wzmacniacz; albo:
b) aktywną regulacją barwy, najczęściej w układzie Baxandalla w mniej lub bardziej zmienionej formie: lampa objęta USZ, w pętli którego znajduje się regulacja;

Porównanie tych rozwiązań pod kątem szumów i zniekształceń wyłania jednego zwycięzcę, i jest to zwycięstwo zdecydowane.
Rzadko pojawia się regulacja w postaci przełączanych obwodów RC, ale to tylko wariacja na temat schematu b.

Mam nadzieję, że to wyjaśnia to nasze nieporozumienie.

Pozdrawiam,
Jakub

Einherjer
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1124
Rejestracja: pt, 22 stycznia 2010, 18:34
Lokalizacja: Wrocław/Nysa

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: Einherjer » wt, 7 stycznia 2020, 22:43

kubafant pisze:
wt, 7 stycznia 2020, 21:26
Nie ma takiej potrzeby, to nie VHF. Pentoda niskoszumowa typu EF86, albo nawet EF806S czy EF804S sprawdzi się doskonale, bez niepotrzebnej komplikacji układu: zapewni dostatecznie duże wzmocnienie nie wprowadzając jednocześnie nadmiernych szumów.

Zresztą, trudno wskazać właściwie przypadek, w którym uzasadnione byłoby stosowanie tych śmiesznych układów spiętrzonych (mam na myśli wspomniany u-follower albo SRPP). Tymczasem ich stosowanie wiąże się z trudnościami, jakże ważkimi w przypadku przedwzmacniaczy gramofonowych: problemami z przydźwiękiem od żarzenia i wytrzymałością dielektryczną K-Ż, wszak katody triod są na znacząco różnych potencjałach oraz (na co zwrócił uwagę Kolega Marek) wymaganym szczególnie wysokim napięciem anodowym, co jest kłopotliwe, bo stopnie wstępne muszą być zasilane najlepiej odfiltrowanym napięciem, a więc z ostatniego ogniwa filtru. Kuriozum byłoby budowanie dodatkowe zasilacza dla zaspokojenia potrzeb takiego dziwacznego stopnia wejściowego, gdzie pozostałe lampy zasila się ze 150-200 V.

Zwłaszcza, przypomnę, że nie daje to żadnych wymiernych dodatnich skutków.
To interesujące. Poniżej schemat z drugiej edycji książki "The Sound of Silence: Lowest-Noise RIAA Phono-Amps: Designer's Guide" B. Vogla (Tak! Cała książka o projektowniu niskoszumowych przedwzmacniaczy gramofonowych!).
mu_riaa.png
Napisz, proszę, do wydawnictwa Springer. Gdy dowiedzą się od Ciebie, że autor rzeczonej książki nie ma pojęcia o czym pisze, może obniżą, horrendalną w tej chwili, cenę tej książki.

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1318
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: kubafant » wt, 7 stycznia 2020, 22:51

Wiele rzeczy znajduje się w książkach i w Internecie, i to, że ktoś tak napisał, a kto inny wydrukował to już znak nieomylności?
____________
Zresztą, proszę mi nie imputować. Nie pisałem, że autor nie ma pojęcia o czym pisze, w ogóle wcześniej nie wspomniałem słowem o tej książce, więc jak można mi to zarzucać. Napisałem natomiast, że taki stopień nie przejawia w omawianym zastosowaniu (a jest nim, przypomnę, pierwszy stopień aktywnego przedwzmacniacza gramofonowego) przewag nad normalną pentodą. A wręcz - dodam - ustępuje pentodzie, bo ma mniejsze wzmocnienie.

Einherjer
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1124
Rejestracja: pt, 22 stycznia 2010, 18:34
Lokalizacja: Wrocław/Nysa

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: Einherjer » śr, 8 stycznia 2020, 09:39

kubafant pisze:
wt, 7 stycznia 2020, 22:51
Wiele rzeczy znajduje się w książkach i w Internecie, i to, że ktoś tak napisał, a kto inny wydrukował to już znak nieomylności?
Oczywiście, że nie. Sam znalazłem w innej książce tego autora kilka błędów. Nie zmienia to jednak faktu, że zrobił kawał merytorycznej roboty a wydawnictwo Springer nie publikuje byle czego. W internecie są dostępne są fragmenty "The Sound of Silence" i może warto zapoznać się z nimi i zastanowić dlaczego autor, który najwyraźniej zęby zjadł na tym temacie, proponuje nie dość, że układ z pasywną filtracją to jeszcze ze dwoma stopniami mu-follower. Widziałeś kiedyś taki, u któregoś z uznanych producentów sprzętów audio z epoki?
BTW, nie zgadzam się również z tym co dr Leśniewicz napisał w przytaczanym przez RomkaD fragmencie książki, ale o tym będzie w innym wątku.
kubafant pisze:
wt, 7 stycznia 2020, 22:51
Zresztą, proszę mi nie imputować. Nie pisałem, że autor nie ma pojęcia o czym pisze, w ogóle wcześniej nie wspomniałem słowem o tej książce, więc jak można mi to zarzucać. Napisałem natomiast, że taki stopień nie przejawia w omawianym zastosowaniu (a jest nim, przypomnę, pierwszy stopień aktywnego przedwzmacniacza gramofonowego) przewag nad normalną pentodą. A wręcz - dodam - ustępuje pentodzie, bo ma mniejsze wzmocnienie.
Nie przejawia przewag, hmmm. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko wzmocnienie to faktycznie nie. Mu-follower z triodą o wyższym współczynniku wzmocnienia może mieć całkiem wysokie wzmocnienie, a przy tym mniej szumieć i potencjalnie mniej zniekształcać. EF86 jest niskoszumową, ale wciąż pentodą, nie wyrugowano z niej w magiczny sposób szumów wynikających z rozdziału prądów pomiędzy anodę a siatkę drugą. Pójście na całość i zastosowanie mu-followera też w drugim stopniu pozwoliłoby też zasilić pętlę sprzężenia z niższej impedancji i może zastosować rezystory o mniejszych nominałach (a więc mniej szumiące). Jest też kaskoda, którą "reklamowano" jak układ równoważy pentodzie, ale bez wspomnianych szumów. Może warto ją rozważyć?
Masz dużą łatwość formułowania kategorycznych sądów i używania słów takich jak "kuriozum". Też tak kiedyś miałem, ale ostatnio przychodzi mi to coraz trudniej. Chyba się starzeję...

Wiech
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 671
Rejestracja: ndz, 14 maja 2017, 20:24

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: Wiech » śr, 8 stycznia 2020, 10:34

Zgadzam się w 102% z moim przedmówcą i dodam że samo zasilanie dla stopni wejściowych to tzw mały pryszcz - wystarczy zamiast mostka czy duodiody lampowej dać powielacz napięcia i można mieć co się chce,
prądy takich stopni wejściowych są małe rzędu 2-5mA / stopień, więc z zasilaniem z powielacza nie powinno być problemu.
A co do zastosowań w audio to mały fragmencik autorstwa Merlina Blencowe
The mu-follower is a high gain, low output impedance inverting stage with excellent PSRR and very low non-linear distortion; making it enormously popular for hifi.
Pozdrawiam
Wiesław


Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1318
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: kubafant » śr, 8 stycznia 2020, 11:54

Wiech pisze:
śr, 8 stycznia 2020, 10:34
Zgadzam się w 102% z moim przedmówcą i dodam że samo zasilanie dla stopni wejściowych to tzw mały pryszcz - wystarczy zamiast mostka czy duodiody lampowej dać powielacz napięcia i można mieć co się chce,
prądy takich stopni wejściowych są małe rzędu 2-5mA / stopień, więc z zasilaniem z powielacza nie powinno być problemu.
Mnie by ta świadomość już uwierała, że zasilacz jest oszukany :wink:
Einherjer pisze:
śr, 8 stycznia 2020, 09:39
czywiście, że nie. Sam znalazłem w innej książce tego autora kilka błędów. Nie zmienia to jednak faktu, że zrobił kawał merytorycznej roboty a wydawnictwo Springer nie publikuje byle czego. W internecie są dostępne są fragmenty "The Sound of Silence" i może warto zapoznać się z nimi i zastanowić dlaczego autor, który najwyraźniej zęby zjadł na tym temacie, proponuje nie dość, że układ z pasywną filtracją to jeszcze ze dwoma stopniami mu-follower. Widziałeś kiedyś taki, u któregoś z uznanych producentów sprzętów audio z epoki?
Właśnie nie - nie znam ani jednego przykładu sprzed ery audiofilskiej i to pozwala mi żywić poważne wątpliwości co do celowości takiego rozwiązania. Wszak nawet firmy absolutni topowe (dajmy na to McIntosh, który zdecydowanie na niczym nie oszczędzał, a uzasadniona nadmiarowość aż bije z niektórych jego układów) nigdy nie stosowały czegoś takiego.
I największym autorytetem są dla mnie oni - inżynierowie z epoki lamp, którzy rzeczywiście zęby zjedli na temacie wysokojakościowego odtwarzania dźwięku, a nie współczesne wydawnictwo. Nie twierdzę, że wydawnictwo złe, czy jakoś błędne, nic z tych rzeczy.
Dlatego w rozważaniach pozostanę przy pierwotnej propozycji, która wedle dostępnej mi wiedzy jest najlepsza - przedwzmacniaczu aktywnym, składającym się ze stopni o możliwie dużym wzmocnieniu i objętym pętlą USZ z korekcją.

Przypomnę jeszcze, że ten układ, który proponuję ma na wyjściu wtórnik katodowy, więc impedancja wyjściowa jest bardzo niska.
BTW, nie zgadzam się również z tym co dr Leśniewicz napisał w przytaczanym przez RomkaD fragmencie książki, ale o tym będzie w innym wątku.
Dla mnie też jest to niezrozumiałe, ale nie chciałem otwierać zbyt wielu frontów w dyskusji, zwłaszcza że podobno potwierdzają to obliczenia i eksperymenty.
Mu-follower z triodą o wyższym współczynniku wzmocnienia może mieć całkiem wysokie wzmocnienie, a przy tym mniej szumieć i potencjalnie mniej zniekształcać. EF86 jest niskoszumową, ale wciąż pentodą, nie wyrugowano z niej w magiczny sposób szumów wynikających z rozdziału prądów pomiędzy anodę a siatkę drugą.
Temat zniekształceń można chyba pominąć ze względu na skrajnie niski poziom sygnału - przy tak małych napięciach charakterystyki lamp można właściwie uznać za liniowe, oczywiście pod warunkiem dobrania właściwych punktów pracy, itd.
Jeżeli nawet powstaną jakieś zniekształcenia (rzędu ułamków procenta) to zmniejszy je USZ, działające wszakże zgodnie z krzywą korekcyjną RIAA, a więc silniej przy wyższych częstotliwościach - usunie się dzięki temu harmoniczne.

Nie demonizowałbym szumów pentody. Stosowano je z powodzeniem do wzmacniania sygnałów w mikrofonach i magnetofonach, a tu mamy przecież USZ, które obniża nie tylko zniekształcenia ale i szumy. Podsumowując, główną przesłanką na której należy się tutaj moim zdaniem skupić to zapewnienie jak największego wzmocnienia, oczywiście bez wprowadzania nadmiernych szumów. Dlatego EF86, a nie jakakolwiek pentoda.
Pójście na całość i zastosowanie mu-followera też w drugim stopniu pozwoliłoby też zasilić pętlę sprzężenia z niższej impedancji i może zastosować rezystory o mniejszych nominałach (a więc mniej szumiące).
Ale czy zastosowanie wtórnika katodowego nie będzie lepsze? Moim zdaniem tak. Układ, który proponujesz zawiera cztery lamp, a ma wzmocnienie mniejsze niż ten mój (więc USZ będzie miało mniejsze pole manewru np. w tłumieniu szumów). Poza tym, o ile rozumiem chęć zastosowania SRPP na wyjściu (niska Rwyj) to po co dawać go w pierwszym stopniu? Przecież to nie układ pasywny gdzie obciążeniem jest filtr korekcyjny, tutaj steruje on tylko impedancją wejściową drugiego stopnia, która jest ogromna, np. 1 M jeżeli taki opornik siatkowy zastosujemy (wpływu pojemności nie trzeba brać pod uwagę, bo ze względu na kształt krzywej korekcyjnej wzmacniacz nie musi mieć szerokiego pasma w otwartej pętli).
Jest też kaskoda, którą "reklamowano" jak układ równoważy pentodzie, ale bez wspomnianych szumów. Może warto ją rozważyć?
Nie twierdzę, że to zły pomysł, tylko mam wątpliwości czy gra jest warta świeczki, znaczy: czy po zamknięciu pętli będzie znac jakąś różnicę między zastosowaniem kaskody albo niskoszumowej pentody w I stopniu. Można by zrobić nawet układ eksperymentalny i to sprawdzić. Ja niestety nie mogę się tym zająć - całe moje siły pochłania teraz przygotowywanie pracy dyplomowej.
Masz dużą łatwość formułowania kategorycznych sądów i używania słów takich jak "kuriozum".

Taki już jestem.
Słowa kuriozum użyłem tutaj może trzeci raz w mojej historii na forum, a i to pod inspiracją wspomnianej książki profesora Leśniewicza, gdzie autor używa go może w co drugim rozdziale :D

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Marek7HBV
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1010
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: Marek7HBV » śr, 8 stycznia 2020, 14:49

Tak dla rozjaśnienia problemu szumów wzmacniacza korekcyjnego R.I.A.A. na lampach zrobiłem test ,,szumów,, z płytą{początek startowy nie używanej płyty} i bez.Gramofon Fonica/przetwornik MF104/W-600.
P2360111.JPG
szum 0,1V/dz
.Regulator barwy dzwięku BAS-min/SOPRAN-max,poziom czułości.. wystarczający do uzyskania pełnej mocy{przy ustawieniu BAS-max} oraz
P2360115.JPG
rozbieg
Widać zakłócenia na niskich częstotliwościach pochodzące od mechanizmu oraz płyty.Sygnał na wyjściu obciążonego wzmacniacza{kolumna 15 omów} 0,1V/dz.Pozdrawiam :D

Awatar użytkownika
Thereminator
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 5850
Rejestracja: sob, 2 kwietnia 2005, 21:42
Lokalizacja: Nizina Wschodnioeuropejska
Kontakt:

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: Thereminator » śr, 8 stycznia 2020, 15:42

kubafant pisze:
Słowa kuriozum użyłem tutaj może trzeci raz w mojej historii na forum, a i to pod inspiracją wspomnianej książki profesora Leśniewicza, gdzie autor używa go może w co drugim rozdziale :D
:wink:

https://www.forum-trioda.pl/search.php? ... mit=Szukaj
W teorii nie ma różnicy między praktyką a teorią. W praktyce jest.

Wiech
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 671
Rejestracja: ndz, 14 maja 2017, 20:24

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: Wiech » śr, 8 stycznia 2020, 17:44

kubafant pisze:
śr, 8 stycznia 2020, 11:54

Mnie by ta świadomość już uwierała, że zasilacz jest oszukany :wink:

Jaki "oszukany", nie oszukuj się sam - dajesz np takie coś jak poniżej
podwajacze napięcia na lampach.jpg
podwajacze na lampach
Na lampach np PY88 i jest bardziej koszerne niż myślisz. :) :D :lol:

Pozdrawiam
Wiesław

Awatar użytkownika
Marek7HBV
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1010
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: Marek7HBV » śr, 8 stycznia 2020, 18:19

Wiech pisze:
śr, 8 stycznia 2020, 17:44
kubafant pisze:
śr, 8 stycznia 2020, 11:54

Mnie by ta świadomość już uwierała, że zasilacz jest oszukany :wink:

Na lampach np PY88 i jest bardziej koszerne niż myślisz. :) :D :lol:

PY88 wyglądały by dziwnie{i nie tylko wyglądały :lol: ],ale jak ma być cudacznie -to może
P2360122.JPG
PCC84
:D

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1318
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: kubafant » śr, 8 stycznia 2020, 18:32

Thereminator pisze:
śr, 8 stycznia 2020, 15:42
kubafant pisze:
Słowa kuriozum użyłem tutaj może trzeci raz w mojej historii na forum, a i to pod inspiracją wspomnianej książki profesora Leśniewicza, gdzie autor używa go może w co drugim rozdziale :D
:wink:

https://www.forum-trioda.pl/search.php? ... mit=Szukaj
A jednak sześć razy - muszę się zacząć kontrolować :wink:

________

Gdzie PY... do mojego eleganckiego urządzenia! Prostownicza będzie albo EZ80 albo EZ90, jeszcze się zobaczy :)

Einherjer
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1124
Rejestracja: pt, 22 stycznia 2010, 18:34
Lokalizacja: Wrocław/Nysa

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: Einherjer » czw, 9 stycznia 2020, 10:48

:arrow: kubafant
W zasadzie Twoja odpowiedź sprowadza się do tego, że po co kombinować skoro stare i sprawdzone rozwiązania są wystarczająco dobre. Tyle, że w pewnym momencie powielanie takich układów robi się nudne i zaczyna się kombinowanie np. jak z przedwzmacniacza RIAA wydusić trochę mniej szumów tylko dlatego, że się da...

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1318
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: kubafant » czw, 9 stycznia 2020, 11:15

Ponieważ padają głosy, że pudruję trupy odgrzebując starocie sprzed pół wieku :) i sprzeciwiam się postępowym pracom nad nowymi rozwiązaniami nie wiedzieć czemu zakrytymi przed oczami dawnych inżynierów, prezentuję taką oto poniższą nowość:
DSC04736.JPG
Jest to schemat przedwzmacniacza gramofonowego, jaki postuluję. Stanowi modyfikację najlepszego (w sprzęcie wyższej półki stosowanego na prawach wyłączności) układu: aktywnego, z szeregowym USZ. Istniał jeszcze układ ze sprzężeniem równoległym (podawanym razem z sygnałem na siatkę lampy wejściowej), lansowany zwłaszcza przez firmę Mullard; mimo całej mojej do nich sympatii wygląda on raczej mizernie: biedna pojedyncza EF86 musi dostarczyć wzmocnienia na całą korekcję a w dodatku zasilić ze swojego wysokoimpedancyjnego wyjścia cały obwód korekcyjny. Sytuacji z punktu widzenia ekonomii szumów nie polepszają też oporniki dopasowujące impedancję wejściową do poszczególnych wejść: mają duże wartości (od kilkudziesięciu kiloomów do nawet 1 M) i są włączane szeregowo ze źródłem sygnału. Co go wcale nie przekreśla, to dobry układ! Tylko, powiedzmy, nieoptymalny jak na nasze czasy.

Proponowany przeze mnie schemat opiera się na wspomnianym na początku układzie aktywnym z szeregowym SZ, stanowi jego jakby rozwinięcie - nie ma w nim nowych idei poza ideą pociągnięcia osiągów tego znanego i dobrego układu do granic możliwości, co było w przeszłości hamowane przez dwie, jak pozwalam sobie przypuszczać, siły:
- oszczędność
- najlepsze ze wszystkich stosowanych układów wyniki.
Skoro w swojej podstawowej formie (z użyciem jednej duotriody ogólnego przeznaczenia, np. typu ECC83) dawał on całkowicie zadowalające jak na owe czasy rezultaty to inżynierowie nie uznali za zasadne poszukiwania dalszych ulepszeń, zwłaszcza biorąc pod uwagę ograniczenia samego nośnika, tym bardziej, że mowa o latach 50., 60. ubiegłego wieku.

Moja propozycja nie zawiera niczego odkrywczego, poprawia dwie może nie tyle wady, co raczej niedoskonałości omawianego układu:
1) zwiększa zapas wzmocnienia (uwagę na stosunkowo małe wzmocnienie układu na dwóch triodach zwrócił Kolega Einherjer), co pozwala na jeszcze wierniejsze odwzorowanie krzywej korekcyjnej oraz dalszą redukcję zniekształceń (co jak wcześniej uzasadniłem nie jest właściwie warte uwagi, ale podaję dla porządku) i szumów (co jest ważne); szumy zostają stłumione o tyle skuteczniej, o ile zwiększymy wzmocnienie w otwartej pętli; interes ten będzie się opłacał dopóty, dopóki zwiększenie wzmocnienia będzie większe niż wprowadzone w ten sposób szumy; wniosek jest następujący: nawet wprowadzając dodatkowe szumy za pomocą pentody (niewielkie, bo stosujemy pentodę niskoszumową, specjalnie opracowaną do takich zastosowań EF86 lub podobną) zyskujemy ostatecznie zmniejszenie szumów;
2) obniża zdecydowanie impedancję wyjściową przez zastosowanie wtórnika katodowego - pozwoli to na dalszą redukcję szumów, właściwie dwojaką: przez zmniejszenie nominałów oporników użytych w obwodzie korekcyjnym oraz przez fakt, że obwód korekcyjny będzie efektywnie zwarty niską impedancją źródła, wynoszącą w praktyce ok. kilkuset omów (zależnie od nachylenia użytej lampy); mniejsza impedancja wyjściowa pozwala ponadto na bezkarne podłączenie długich kabli, bez obaw o ich wpływ na przenoszenie wysokich tonów.

Teraz liczby. Wzmocnienie w otwartej pętli z użyciem EF86 i ECC83 można szacować na ok. 80 dB. Korekcja (w pasmie 20 Hz - 20 kHz) wymaga 40 dB, dobrze też byłoby mieć wzmocnienie rzędu 40 dB dla częstotliwości 1 kHz (100 mV przy sygnale wejściowym 1 mV), więc głębokość USZ można szacować następująco:
dla f=20 kHz - 60 dB
dla f=1 kHz - 40 dB
dla f=20 Hz - 20 dB
Jak widać redukcja napięcia szumów na wyjściu będzie co najmniej 10-krotna, a dla wyższych częstotliwości dużo większa.
A ile wyniesie wyjściowy poziom szumów?

Cytat z karty katalogowej lampy EF86:
Low noise pentode intended for use as R.C. coupled A.F. voltage amplifier, particularly in the early stages of high-gain audio amplifiers, microphone preamplifiers and magnetic tape recorders.
Przy doborze właściwego punktu pracy (z opornikiem anodowym 220 k i przy odpowiednio niskim prądzie anodowym) powinno się uzyskać wyniki więcej niż zadowalające.

Tak to widzę, mili Koledzy.
Pozdrawiam,
Jakub

Awatar użytkownika
Marek7HBV
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1010
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: Marek7HBV » czw, 9 stycznia 2020, 15:17

Problem może być jedynie z namówieniem potencjalnego konstruktora do zakupu EF86{reszta może być ruska} :D

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1318
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przedwzmacniacz gramofonowy z korektorem

Post autor: kubafant » czw, 9 stycznia 2020, 15:40

Drogi Kolego Marku, gdybyś chciał spróbować zmierzyć się z tym problemem, sprezentuję Ci parę EF86 do testów :)

Sam postaram się tym zająć w przypływie wolnego czasu (może latem, zobaczymy). Na razie mam pełne ręce roboty, a termin coraz bliżej...

Pozdrawiam

PS. Tak teraz sobie patrzę (jak wiadomo, wszystko jest ważniejsze niż zadanie, którym powinien się człowiek zajmować), może można by całkowicie zlikwidować rezystor katodowy we wtórniku - vide schemat powyżej. Pytanie czy potrzebne nominały kondensatorów w obwodzie korekcyjnym nie okazałyby się wówczas niepraktycznie duże?

ODPOWIEDZ