Zalety układu SEPP

Przed wypowiedzią bardzo proszę o zapoznanie się z regulaminem tego działu.

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Dragon
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 230
Rejestracja: ndz, 17 sierpnia 2014, 11:02
Lokalizacja: Kraków

Zalety układu SEPP

Post autor: Dragon » śr, 7 czerwca 2017, 09:28

Witam,

piszę z zapytaniem o układ SEPP:

1) Jakie zalety ma taki układ w porównaniu do zwykłego układu PP? (Chodzi mi głównie o zniekształcenia)

2) Jakie niedoskonałości posiada klasyczny układ PP, że jest dla niego kilka innych alternatyw jak choćby Williamson czy SEPP?

3) Na stronie http://bee.mif.pg.gda.pl/Oktoda/index.php/SEPP jest napisane: "W transformatorach układów SEPP pracujących w klasie B i AB nie zachodzi zjawisko "przełączania prądów" charakterystyczne dla typowych układów przeciwsobnych, a powodujące powstanie dodatkowych zniekształceń nieliniowych"
Czy to oznacza, że mogę bezkarnie pracować w klasie B bez zniekształceń skrośnych?

4)Z nazwy SEPP wynika, że to układ "single ended push-pull" - jakie jest tam podobieństwo do układ SE, skoro elementy aktywne pracują przeciwsobnie?

Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam,
Dragon

Einherjer
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 949
Rejestracja: pt, 22 stycznia 2010, 18:34
Lokalizacja: Wrocław/Nysa

Re: Zalety układu SEPP

Post autor: Einherjer » śr, 7 czerwca 2017, 18:32

1) Taką, że możesz ten układ wykorzystać we wzmacniaczu OTL. Znajdziesz na forum kilka wzmacniaczy słuchawkowych SEPP, sam też z takimi eksperymentowałem. Uważam, że to najlepsze rozwiązanie wzmacniacza słuchawkowego. W przypadku "dużego" wzmacniacza zniekształcenia będą raczej większe niż w klasycznym PP. Potrzebujesz bootstrapu, żeby zapewnić górnej lampie sterowanie względem jej katody, co powoduje, że jego amplituda względem masy będzie duża. To może powodwać dodatkowe zniekształcenia.
2) Klasyczny Williamson to przecież PP na triodach. Zwykły wzmacniacz PP nie obejdzie się bez transformatora wyjściowego. Jeśli masz wysokoomowy głośnik, słuchawki albo inne obciążenie nie potrzebujące zbyt dużego prądu, warto rozważyć wzmacniacz OTL a SEPP jest jak pisałem wyżej najlepszą, moim zdaniem, topologią takich wzmacniaczy. O transformatorowych SEPP poniżej.
3) Ja to rozumiem tak, że w klasycznym PP sumowanie prądów następuje w uzwojeniu pierwotnym transformatora wyjściowego. Wymaga to bardzo dobrego sprzężenia magnetycznego obu połówek uzwojenia i ich maksymalnej symetrii. W przypadku SEPP prądy sumują się przed ewentualnym transformatorem wyjściowym. W przypadku układu transformatorowego wystarczy pojedyncze uzwojenie pierwotne z liczbą zwojów jak w połówce uzwojenia klasycznego transformatora PP. Można próbować wykorzystać transformatory radiowęzłowe, chociaż zwykle mają zbyt dużą indukcyjność rozproszenia. Jest też układ z dwoma uzwojeniami pierwotnymi. Możesz do niego wykorzystać transformator do klasycznego PP o ile ma całkowicie rozdzielone połówki uzwojenia pierwotnego. Zaletą jest wtedy mniejsza wrażliwość na ich sprzężenie magnetyczne i mniejsze prądy stałe przez nie płynące. Ja ma zamiar zrobić kiedyś SEPP na połączonych triodowo E130L i transformatorach toroidalnych do EL500 od Piotra.
4) Takie, że masz "single end", do którego możesz podpiąć transformator/obciążenie a nie dwie anody lamp końcowych.

Dragon
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 230
Rejestracja: ndz, 17 sierpnia 2014, 11:02
Lokalizacja: Kraków

Re: Zalety układu SEPP

Post autor: Dragon » czw, 8 czerwca 2017, 09:30

Dziękuję za obszerną i konkretną odpowiedź.

Mam jednak jeszcze kilka pytań:

1)
Einherjer pisze:Potrzebujesz bootstrapu, żeby zapewnić górnej lampie sterowanie względem jej katody, co powoduje, że jego amplituda względem masy będzie duża.
- nie wiem dokładnie jak działa bootstrap (wiem, że to lokalne dodatnie sprzężenie), ale to sam bootstrap powoduje te dodaktkowe zniekształcenia, czy raczej wymuszona duża amplituda z przedwzmacniacza? Pytam, bo np. EL84 potrzebuje do wysterowania około 4-5 . Jeśli przedwzmacniacz prawie bez zniekształceń może dać 20V, to czy ten problem dalej istnieje?

2)
Einherjer pisze:Wymaga to bardzo dobrego sprzężenia magnetycznego obu połówek uzwojenia i ich maksymalnej symetrii.
- tutaj rodzi się pytanie, co najbardziej odpowiada za zniekształcenia we wzmacniaczu przeciwsobnym. Odwracacz fazy, rozbieżności w lampach mocy (nawet jak się dobierze pare, to potem się i tak sie rozjadą) czy może właśnie asymetryczność uzwojeń w TG. Znając tą odpowiedź można starać się wyeliminować element o największych zniekształceniach. Jeśli te zniekształcenia zależały by od asymetryczności uzwojeń w tg, to SEPP byłby dobrym rozwiązaniem.

3)Udało mi się znaleźć w jednym temacie tutaj na forum (http://www.trioda.nazwa.pl/trioda/forum ... =0#p293862) znalazłem post Tomka odnośnie układów tego typu (SEPP, Circlotron czy SRPP). Piszę On:
"Układ SEPP może być budowany także w wersji z równolegle zasilanymi lampami końcowymi, zachowując zaletę w postaci dobrego wykorzystania drutu w transformatorze. Wiele o takich wzmacniaczach napisano w http://bee.mif.pg.gda.pl/Oktoda/index.php/SEPP . Najdoskonalszy z nich łączy pozytywne cechy Circlotrona (pełna symetria), układu z obciążeniem dzielonym między anodę i katodę lampy końcowej (tzw. QUAD) oraz układu SEPP (wystarcza jedno umasione źródło zasilania, które może byś wspólne dla wielu kanałów)."
- co to znaczy najdoskonalszy z nich? Czyli jaki? Tomek opisuje układ, który łączy zalety Circlotrona, sepp i jeszcze ma QUAD'a. Co to za układ? Chodzi o SEPP z lampami połączonymi równolegle dla prądu stałego, czy chodzi o jakiś układ z Oktody w dziale SEPP, który zalinkował?

Napisał On potem także:
"Gdy ma się transformator z dwoma identycznymi uzwojeniami pierwotnymi z odczepami na środku każdego z nich - można zbudować "quada" wprowadzając dodatkowe kondensatory o dużej pojemności sprzęgające katodę każdej z lamp końcowych z anodą przeciwnej. Zwiększy to sprawnoścć transformatora i wyeliminuje negatywne zjawiska wywoływane rozproszeniem między połówkami uzwojeń pierwotnych." - czemu w takim razie uzwojenia pierwotne muszą być identyczne, skoro ten typ połączenia wyeliminuje negatywne zjawiska wywoływane rozproszeniem między połówkami uzwojeń pierwotnych? Skoro mamy dwa uzwojenia i każdy z odczepem w połowie, to wychodzi, że odczep katodowy dla QUAD'a będzie wynosił 25%? Trochę dużo...

Temat trochę zagmatwany, ale mam nadzieje, że udało mi się przedstawić możliwie jasno problem który mnie nurtuje.

Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam,
Dragon

Wiech
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 150
Rejestracja: ndz, 14 maja 2017, 19:24

Re: Zalety układu SEPP

Post autor: Wiech » czw, 8 czerwca 2017, 20:53

Trochę teorii i praktyczne schematy na temat wzmacniaczy mocy SRPP.
Do artykułu SRPP Power, autorstwa Flemminga Madsena dysponuję czytelniejszymi osobnymi schematami.
Jak trzeba to podam w następnym poście.

Wiesław
Załączniki
quad11-scm.pdf
(938.74 KiB) Pobrany 86 razy
SRPP_Blencowe.pdf
(237.25 KiB) Pobrany 127 razy
SRPP-grein-spmagasine.pdf
(1.34 MiB) Pobrany 83 razy

Tomek Janiszewski
2500...3124 posty
2500...3124 posty
Posty: 2912
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Zalety układu SEPP

Post autor: Tomek Janiszewski » pt, 24 listopada 2017, 11:11

Dragon pisze:Tomek opisuje układ, który łączy zalety Circlotrona, sepp i jeszcze ma QUAD'a. Co to za układ? Chodzi o SEPP z lampami połączonymi równolegle dla prądu stałego, czy chodzi o jakiś układ z Oktody w dziale SEPP, który zalinkował?
Tamta strona już nie działa :( Nie pamiętam czy dokładnie ten układ tam występował, czy też wykoncypowałem go sobie na podstawie zaczerpniętej stamtąd wiedzy. Chodzi o przeciwsobny układ QUAD, w którym uzwojenia katodowe i anodowe są identyczne. W takim przypadku na katodzie każdej z lamp wyatępuje identyczny sygnał jak na katodzie lampy przeciwnej, choć napięcia stałe są oczywiście różne. Daje to możliwość połączenia katod z anodami "na krzyż" przy pomocy kondensatorów. Dzięki temu przez każde z uzwojeń będzie przepływał nieodkształcony prąd, nawet gdy przynależna mu lampa ulegnie zatkaniu, jak to bywa w klasie B lub AB. Powiększy to sprawność transformatora (dzięki równoległemu połączeniu dla sygnału uzwojeń każdej z lamp, podczas gdy w klasycznym układzie PP pracują one naprzemiennie, nie przewodząc prądu przez niemal połowę okresu) i wyeliminuje wpływ indukcyjności rozproszenia między uzwojeniami pierwotnymi, bowiem rolę sprzężenia magnetycznego przejmie sprzężenie pojemnościowe. Czy teraz jest wszystko jasne?
Napisał On potem także:
"Gdy ma się transformator z dwoma identycznymi uzwojeniami pierwotnymi z odczepami na środku każdego z nich - można zbudować "quada" wprowadzając dodatkowe kondensatory o dużej pojemności sprzęgające katodę każdej z lamp końcowych z anodą przeciwnej. Zwiększy to sprawnoścć transformatora i wyeliminuje negatywne zjawiska wywoływane rozproszeniem między połówkami uzwojeń pierwotnych." - czemu w takim razie uzwojenia pierwotne muszą być identyczne, skoro ten typ połączenia wyeliminuje negatywne zjawiska wywoływane rozproszeniem między połówkami uzwojeń pierwotnych?
Mówiąc "identyczne" miałem na myśli jednakową liczbę zwojów, tak aby było możliwe równoległe połączenie dla sygnału tych uzwojeń. Natomiast rozkład w tym samym współczynnik sprzężenia a nawet rezystancja tych uzwojeń może się nieco różnić, i te właśnie mankamenty ma wyeliminować pomocnicze sprzężenie pojemnościowe.
Skoro mamy dwa uzwojenia i każdy z odczepem w połowie, to wychodzi, że odczep katodowy dla QUAD'a będzie wynosił 25%? Trochę dużo...
Istotnie dużo. Zakładając że amplituda sygnału między siatką a katodą każdej z lamp końcowych jest pomijalnie mała (innymi słowy że wzmocnienie samej lampy jest bardzo duże) okaże się że lampa dostarcza w tym układzie wzmocnienia napięciowego nieco mniejszego niż 2. To nakłada wysokie wymagania na stopień sterujący. Nie nadaje się tutaj inwerter z dzielonym obciążeniem (chyba że zasili się go z napięcia dużo wyższego niż stopień mocy, zakładając rzecz jasna że lampa wytrzyma). Polecić można układ Williamsona (stopień z dzielonym obciążeniem pracujący na przeciwsobny różnicowy stopień napięciowy sterujący lampami końcowymi) z obciążeniem typu bootstrap, które najprościej jest zrealizować poprzez zasilanie rezystorów anodowych z anody przeciwnej lampy końcowej niż ta którą się steruje. Podobnie i chcąc użyć lamp końcowych w czystym trybie pentodowym należy zasilać ich siatki drugie, łącząc każdą z nich z anodą lampy przeciwnej. Nie inaczej robi się zresztą w Circlotronie, z którym układ ten ma pewne cechy wspólne: kondensatory łączące katody i anody lamp końcowych odpowiadają poszczególnym źródłom zasilania. Zasilanie siatek ekranujących bezpośrednio ze źródła napięcia anodowego da wzmacniacz energetycznie równoważny klasycznemu układowi UL, i to z odczepami na 50% uzwojenia anodowego. Wykonując odczepy na 50% sekcji uzwojenia anodowego i łącząc do nich siatki ekranujące "na krzyż" dostaniemy UL z odczepem na 25%.
Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam,
Również pozdrawiam, i przepraszam za zwłokę. Rzadko zaglądałem na forum przez minione kilka miesięcy, a dopiero teraz zauważyłem że powołujesz się na moje wcześniejsze posty.

ODPOWIEDZ