Detranzystoryzacja - dokonana!

Lampowe odbiorniki telewizyjne i wszystko co jest z nimi związane.

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3239
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: Tomek Janiszewski » pn, 15 lutego 2010, 09:11

Tak jak pisałem: przy normalnym napięciu zasilającym na poziomie 6V napięcie stałe na wyjściu różniło się od połowy napiecia zasilającego mniej więcej o 1V, co oczywiście skutkowało mniejszą mocą wyjściową niż należało się spodziewać, tym bardziej że ten układ, pozbawiony bootstrapu w przeciwieństwie do UL148X czy UL149X i tak cechował się gorszym wykorzyataniem napięcia zasilającego. Dla przywrócenia symetrii napięcia na wyjściu trzeba było użyć potencjometru montażowego lub dobieranego rezystora, co oczywiście niwelowało jedyną zaletę LM386 względem w/w układów w postaci mniejszej liczby elementów zewnętrznych. Aczkolwiej nie sposób wykluczyć przypadków, że niektóre egzemplarze LM386 żadnego rezystora równoważącego nie wymagały.

fugasi
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4191
Rejestracja: pt, 2 grudnia 2005, 20:47

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: fugasi » sob, 20 listopada 2010, 14:00

STUDI pisze:Czułość LM386 też nie jest najlepsza - choć czasem to zaleta...
A propos - nasz ulubieniec Kazuhiro opisuje "How to get 74dB with LM386": http://www.intio.or.jp/jf10zl/LM386.htm
_

fugasi
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4191
Rejestracja: pt, 2 grudnia 2005, 20:47

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: fugasi » czw, 15 listopada 2012, 19:28

STUDI pisze:TDA2822 (najpierw wersja 2,7V potem wersja 1,8V)
Jak odróżnić obie odmiany?
_

Awatar użytkownika
Marcin K.
6250...9374 posty
6250...9374 posty
Posty: 6331
Rejestracja: śr, 18 stycznia 2006, 16:45
Lokalizacja: Tschenstochau, jo90ms

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: Marcin K. » wt, 20 listopada 2012, 20:15

Nienawidzę LM386 za możliwość przesterowań i słabą czułość kocham za to TBA820M :lol: Jest 100000x lepszy.
μ Ω Σ Φ π
SQ9MYU

fugasi
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4191
Rejestracja: pt, 2 grudnia 2005, 20:47

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: fugasi » śr, 2 lipca 2014, 16:11

Tomek Janiszewski pisze: Wytłumacz to Danuśce, złaszcza zasilanej z 4 akumulatorków NiCd :P
O jakim radiu mowa? Dana?
_


Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3239
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: Tomek Janiszewski » pt, 4 lipca 2014, 13:46

fugasi pisze:
Tomek Janiszewski pisze: Wytłumacz to Danuśce, złaszcza zasilanej z 4 akumulatorków NiCd :P
O jakim radiu mowa? Dana?
Oczywiście. To był dobry sprzęt, choć gdybym to ja miał konstruować go od nowa - zastosowałbym konfigurację bezprzełącznikowego toru p.cz. AM/FM (poprzez zastosowanie dodatkowego stopnia p.cz. tylko dla FM, oraz mieszacza AM wolnego od funkcji wzmacniacza p.cz. FM). Kosztowałoby to jeden dodatkowy tranzystor. Inna rzecz że na rejsach pod żaglami Dana którą miałem na myśli została już dwa lata temu zdetronizowana przez zbudowane właśnie w myśl tej idei radio stereo na bazie chassis i variometru "Safari 5". Tu o nim conieco przeczytasz i zobaczysz:

viewtopic.php?f=8&t=16816&p=192413&hili ... ki#p192413

Zwróć uwagę na prostotę przełącznika zakresów: wszystkie sekcje mają tylko po dwa komplety zestyków, podczas gdy w oryginalnym "Safari" sekcja UKF miała ich dwukrotnie więcej. Oraz na tor p.cz., elegancko rozłożony w jednej linii co zmniejsza skłonność do wzbudzeń.

A efekt końcowy wygląda tak: http://forum.mazury.info.pl/viewtopic.p ... 803#109803 i jeszcze na kolejnej stronie. Danę zabieram na jacht o ile jej nie zapomnę, choćby po to aby mieć cokolwiek grającego na czas gdy muszę się oddalić.

fugasi
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4191
Rejestracja: pt, 2 grudnia 2005, 20:47

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: fugasi » pn, 7 lipca 2014, 14:22

Świetna konstrukcja! Ja nie miałbym tyle samozaparcia :)
_

_idu

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: _idu » wt, 8 lipca 2014, 16:03

fugasi pisze:
STUDI pisze:TDA2822 (najpierw wersja 2,7V potem wersja 1,8V)
Jak odróżnić obie odmiany?
Pozostają do przestudiowania noty katalogowe z tych dawnych lat (niestety znikają z internetu...).
Na pewno nie będzie już obudowy DIP a jedynie SMD-only.

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3966
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: AZ12 » wt, 8 lipca 2014, 16:30

Witam
STUDI pisze:Na pewno nie będzie już obudowy DIP, a jedynie SMD-only.
Po prostu montaż powierzchniowy jest tańszy, płytka ma mniejsze wymiary, a dzięki mniejszym indukcyjnościom wyprowadzeń dobrze sobie radzi w technice w. cz. Coraz większa ilość projektów w Elektronice dla wszystkich wykorzystuje tego typu montaż, tak więc trzeba się z tym pogodzić.
Ratujmy stare tranzystory!

Awatar użytkownika
MarekSCO
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2200
Rejestracja: pn, 31 lipca 2006, 22:02
Lokalizacja: Żołynia podkarpackie

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: MarekSCO » śr, 20 sierpnia 2014, 19:54

Tomek Janiszewski pisze:A efekt końcowy wygląda tak: http://forum.mazury.info.pl/viewtopic.p ... 803#109803 i jeszcze na kolejnej stronie.
Gratulowałem już i pisałem, że mi się podoba bardzo ? :)
( Tylko nie umieszczaj więcej zdjęć tych Orionów gnijących w jakimś zegrzyńskim ośrodku, bo to smutne :( )
Zastanawia mnie jednak po jakiego grzyba instalujesz na jachcie radio ? A już:
Tomek Janiszewski pisze:Danę zabieram na jacht o ile jej nie zapomnę, choćby po to aby mieć cokolwiek grającego na czas gdy muszę się oddalić.
To czysty masochizm...
Radyjo i owszem, klasyk... ( Te filtry dwuobwodowe modyfikowałeś czy oryginalne ? )
Ale ja bym w życiu nie brał na jacht ( gdybym takowy posiadał ) nawet odbiornika na radioamatorskie pasma a co dopiero broadcastingowego :shock:
I tego jestem pewien, mimo, że z punktu widzenia zdroworozsądkowego człowieka - nie jestem żeglarzem ;)
A jak bym musiał się oddalić, ot choćby "za potrzebą" ;) To w ciszy i spokoju łatwiej się "te rzeczy" robi ;)
Chyba rozumiem skąd Twoje uwagi o sławojkach na podlinkowanym forum ;) :)
Właściwie, to nie brał bym nawet transceivera nijakiego chyba...
A jeśli już to w wielkiej tajemnicy ;)
Wiele wypraw źle skończyło tylko dlatego, ze ich sponsorzy mieli świadomość, że uczestnicy wyprawy mają środki łączności na pokładzie...
Czy to jachtu, czy łodzi podwodnej, czy wreszcie sterowca ... ;)
( O! nie zbudowałem jeszcze sterowca! :shock: )
Chociaż dopuszczam możliwość ( nikłą ), że ( z miłości do radiotechniki ) zmienię zdanie... I nawet gotów jestem w ramach testu wyposażyć mój najnowszy "jacht"...
Jeszcze z prowizorycznym ożaglowaniem i "omasztowaniem", ( to się nazywa takielunek ? )... W jakieś radyjo...
Tyle, że pierwej musiał bym chyba jakie dynamko rowerowe zastosować :lol:
Właśnie... Jak już się bawić :lol:
Tomku - całkiem serio...
Jak wyobrażał byś sobie radyjo zasilane z rowerowego dynama użytkowane na takim "jachcie" ?
Jak już się bawić w prawdziwe wyzwania... To niech one będą naprawdę... wyzywające ;) :lol:
Załączniki
10l8.jpg
Miło mi z Wami :)
Pozdrawiam

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3239
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: Tomek Janiszewski » pn, 8 września 2014, 08:26

MarekSCO pisze:Zastanawia mnie jednak po jakiego grzyba instalujesz na jachcie radio ? A już:
Tomek Janiszewski pisze:Danę zabieram na jacht o ile jej nie zapomnę, choćby po to aby mieć cokolwiek grającego na czas gdy muszę się oddalić.
To czysty masochizm...
Zależy. Czasem nic nie wieje, za to pada, łajba kołysze się na środku jeziora na fali... spod motorówek, i wtedy przynajmniej radia można słuchać. Niezależnie od tego warto znać prognozy pogody, gdy zaś mam przed sobą przepłynięcie rzek łączących Mazury z Warszawą - wtedy najistotniejszy okazuje się stan wody na Wiśle w Warszawie, oraz na Narwi w Ostrołęce, podawany w "Jedynce" tuż po południu. A bywa że akurat w tym momencie muszę zejść z jachtu, chociażby na zakupy. BTW: w tym roku oprócz "Dany" zabrałem także "Dominikę", aby mieć przy sobie coś germanowego :wink: I przy okazji przekonać się jak działa (także na zakresie KF) tam gdzie zakłócenia cyfrowo - chopperowe nie sięgają. Żeby tak jeszcze "Pioniera" lub zbudowaną samodzielnie "Syrenkę" było z czego zasilać na jachcie... :(
Radyjo i owszem, klasyk... ( Te filtry dwuobwodowe modyfikowałeś czy oryginalne ? )
Całkowicie oryginalne. Radio składa się z komponentów, jakie były do dyspozycji w czasach gdy je produkowano. Tylko niebieskiej diody do sygnalizacji stereo nie było; sięgnąłem po nią z uwagi na znikomy pobór prądu (1mA) jaki wystarczy do bardzo jaskrawego świecenia. A ona w pracy odbiornika de facto udziału nie bierze. Gdyby chcieć być ortodoxyjnym aż do bólu - można byłoby w tej roli wykorzystać miniaturowy wskaźnik wysterowania i stanu baterii od kaseciaka, np. MK125 lub MK2500, i też byłby co najmniej równie ekonomiczny.
Ale ja bym w życiu nie brał na jacht ( gdybym takowy posiadał ) nawet odbiornika na radioamatorskie pasma a co dopiero broadcastingowego :shock:
I tego jestem pewien, mimo, że z punktu widzenia zdroworozsądkowego człowieka - nie jestem żeglarzem ;)
Z pewnością nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem instalowanie na jachtach współczesnych odbiorników samochodowych, nawet jak mają w nazwie "Marine" czy jakoś tak, i są stosownie do powyższego droższe. Wśród użytkowników takiego sprzętu ugruntowała się już opinia że radio na jachcie jest jednym z największych największym pożeraczy prądu - zaraz po lodówce. A tego prądu do dyspozycji tak wiele nie ma, silnik nie chodzi wszak non stop jak w aucie gdy się z niego korzysta. Akumulatory ołowiowe szybko niszczą się przy takim trybie eksploatacji.
Tyle, że pierwej musiał bym chyba jakie dynamko rowerowe zastosować :lol:
To parszywe ścierwo nie mające nic wspólnego z elementarną kulturą techniczną. :evil: Zaprzeczenie wszelkich reguł wg których powinny być budowane maszyny elektryczne. Coś w rodzaju transformatora na rdzeniu z odkuwki stalowej. Albo też wzmacniacza mocy OTL SE na lampie nadawczej obciążonej grzejnikiem z wagonu kolejowego. Na swoim rowerze mam zbudowane wg moich wytycznych dynamo trójfazowe na pakietowanym rdzeniu, które osobiście nawijałem. Przy mocy zbliżonej do standardowych 3W zupełnie się nie odczuwa dodatkowego oporu gdy pracuje. Na jachcie, zwłaszcza śródlądowym praktyczniejsza będzie jednak bateria słoneczna.

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3966
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: AZ12 » pn, 8 września 2014, 08:37

Witam

W radioodbiornikach samochodowych z syntezą PLL, a takie są obecnie stosowane dość dużo prądu zużywa scalaczek sterujący, mostkowy wzmacniacz mocy, podświetlenie skali na żaróweczkach.

Jako kontrolkę sygnalizacji LED myślę, że najlepiej by było zastosować 2-3 sztuki szeregowo połączonych zielonych diod LED o dużej jasności zasilanych prądem o bardzo małej wartości rzędu 1mA.

Co można sądzić o wykorzystaniu silnika prądu stałego małej mocy zamiast dynama od roweru?
Ratujmy stare tranzystory!

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3239
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: Tomek Janiszewski » pn, 8 września 2014, 12:08

AZ12 pisze:W radioodbiornikach samochodowych z syntezą PLL, a takie są obecnie stosowane dość dużo prądu zużywa scalaczek sterujący, mostkowy wzmacniacz mocy, podświetlenie skali na żaróweczkach.
Szczególnie wzmacniacz mostkowy przystosowany do obciążenia 2 omy. Tylko po co komu na jachcie moc 2X 36W jaką się wówczas uzyska (a co dopiero 2 X 144W, jeśli po drodze znajdzie się jeszcze przetwornica 12/24V)? Aby zagłuszyć terkot silnika przyczepnego? On jest i tak zbyt przykry, aby jeszcze chciało się dodatkowo katować uszy głośną muzą. W ciasnej kabinie to i niecałe 4W okazało się o wiele za głośne, toteż zaraz zastąpiłem krajowe GD12/5 4omy Samsungami o identycznych wymiarach ale 8-omowymi i przy okazji - na szmacie zamiast na papierze. 15-omowe też by wystarczyły, ale w tych gabarytach ich nie spotkałem. Mógłbym w tej sytuacji zmniejszyć prąd spoczynkowy stopni sterujących w obu kanałach, ale póki co chcę zarezerwować sobie możliwość zainstalowania głośników zewnętrznych dla wysłuchania ważnych wiadomości i równoległej ich pracy z wewnętrznymi, więc wzmacniacza nie ruszałem.
Jako kontrolkę sygnalizacji LED myślę, że najlepiej by było zastosować 2-3 sztuki szeregowo połączonych zielonych diod LED o dużej jasności zasilanych prądem o bardzo małej wartości rzędu 1mA.
Chcialem mieć bardziej kolorowo na jachcie :wink: a że zielone (cyjanowe-505nm) mam już w prawoburtowej lampce nawigacyjnej obok lewoburtowej czerwonej, to dla sygnalizacji stereo zastosowałem niebieską. I tak jest o wiele za mocna. Natomiast niebieskie lub zielone diody zasilane szeregowo prądem 1mA można użyć do podświetlania skali, którego na razie brak.
Co można sądzić o wykorzystaniu silnika prądu stałego małej mocy zamiast dynama od roweru?
Kiepski pomysł, występuje bowiem w takim silniku komutator wnoszący znaczne straty mechaniczne, i podlegający zużyciu, zwłaszcza w warunkach silnego zapylenia gdy silnik napędzany jest tak jak sztampowe dynamo od opony. Chyba żeby tak przenicować konstrukcję silnika aby zewnętrzny stojan z magnesami trwałymi stał się wirnikiem, a uzwojony wirnik zostałby unieruchomiony. Wówczas można by zastąpić komutator i szczotki wielofazowym prostownikiem pełnookresowym z diodami Shottky'ego (6 diod przy wirniku trójbiegunowym, 10 przy pięcio- itd.). Przewody dochodzące uprzednio do poszczególnych działek komutatora należałoby wyprowadzić przez drążony, nieruchomy wał, lub zastosować łożyskowanie jednostronne.

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3966
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: AZ12 » pn, 8 września 2014, 13:22

Głośniki o impedancji 15Ω można znaleźć w telewizorach CRT, mam takie na piankowym zawieszeniu ze ŚP. Philipsa 21" uszkodzonego podczas burzy.
Tomek Janiszewski pisze:Żeby tak jeszcze "Pioniera" lub zbudowaną samodzielnie "Syrenkę" było z czego zasilać na jachcie... :(
Jeśli posiada się na jachcie małą elektrownię wiatrową ładującą akumulatory zasadowe o pojemności kilkudziesięciu Ah to żaden problem. Potrzebna jest jeszcze przetwornica dająca napięcie stałe 6,3V i 300V.
Ratujmy stare tranzystory!

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3239
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Detranzystoryzacja - dokonana!

Post autor: Tomek Janiszewski » pn, 8 września 2014, 13:54

AZ12 pisze:Głośniki o impedancji 15Ω można znaleźć w telewizorach CRT, mam takie na piankowym zawieszeniu ze ŚP. Philipsa 21"
A co z efektywnością takowych, bo w telewizorach liczy się głównie brak pola rozproszonego? Mają średnicę 12cm/ bo sprostokątniałych elips jakie są w tych zastosowaniach typowe nie chcę? A tym bardziej nie będę wpuszczał się w piankę, która rozsypie się jeszcze szybciej niż gąbka w materacach. Niestety o GD12/5 lub GD12/8 (odpowiednio na papierze lub szmatach) o impedancji 15 omów nie słyszałem, trafiają się conajwyżej 8-omowe.
Jeśli posiada się na jachcie małą elektrownię wiatrową ładującą akumulatory zasadowe o pojemności kilkudziesięciu Ah to żaden problem
Problemem byłoby za to zmieszczenie wiatraka i akumulatorów kilkadziesiąt Ah do śródlądowego jachtu 6m długości, pół tony wyporności i ćwierć metra minimalnego zanurzenia.
Potrzebna jest jeszcze przetwornica dająca napięcie stałe 6,3V i 300V.
Akurat dla Pioniera wystarczyłoby w zupełności 220V DC a nawet tylko 120V DC - bez konieczności przeróbki radia. Ale praktyczniej byłoby wywieźć go na wieś, o ile ma się dokąd.

ODPOWIEDZ